Zakaz krzyku na rollercoasterze Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Zakaz krzyku na rollercoasterze

Niecodzienny przepis wprowadzili szefowie wesołego miasteczka w angielskim hrabstwie Devon. Przepis, który bardzo trudno będzie wyegzekwować.

“The Big One” w parku rozrywki “The Big Sheep” to największy rollercoaster w Devon. Co prawda dwa kilometry toru i zjazdy z wysokości kilkunastu metrów to parametry dalekie od światowych rekordów, ale wystarczające do tego, by niejednego pasażera sprowokować do krzyku.

Niektórzy zresztą po prostu lubią krzyczeć na rollercoasterach, uznając to za obowiązkowy element przejażdżki. Jednak innego zdania są szefowie “The Big Sheep”, którzy nie chcą drażnić osób mieszkających obok wesołego miasteczka. Dlatego postawili tabliczkę z napisem: “Kochamy naszych sąsiadów, dlatego prosimy – NIE KRZYCZ!”.

Do sprawy podchodzą bardzo poważnie, ale trudno spodziewać się tego samego po pasażerach rollercoastera. Ci chcą się bawić. Poza tym, jak w ogóle egzekwować tak dziwaczny zakaz?

Zakaz krzyku na rollercoasterze Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.