Wilcannia: życie w zapomnieniu Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Wilcannia: życie w zapomnieniu

Wiatr huczy tu niby spokojnie, spaceruje po pustych ulicach i przelatuje przez powybijane okna albo wdziera się przez kraty tych zamkniętych. Na błękitnym niebie nie leni się żadna chmura, a o skrawek cienia – trudno. Czasem przemknie jakieś auto, ale nawet nie zwolni, bo wydawać by się mogło, że w miasteczku Wilcannia nie ma co przystawać.

Wilcannia Julia Raczko Wilcannia Julia Raczko-2

Wilcannia leży pośrodku nigdzie, na australijskim pustkowiu, tysiąc kilometrów od Sydney. Nieopodal przepływa rzeka Darling i to tylko dzięki niej dzieje się tu cokolwiek. Aborygeni Barkindji zamieszkują te okolice od 40 000 lat, a Europejczycy dotarli tu jakoś w połowie XIX wieku i założyli miasto.

Wilcannia Julia Raczko-3

Miasto Wilcannia. Miasto, które szybko stało się trzecim, największym portem nad rzeką Darling – ważnym szlakiem transportowym dawnych lat. Nazywano je wtedy nawet Królową Miast Zachodu. Przez chwilę buzowało – było tu trzynaście hoteli i pubów, bank, browar, szkoła i lokalna gazeta. W latach osiemdziesiątych XIX wieku mieszkało tu ponad trzy tysiące osób. Później pewnie nawet więcej, bo nieopodal ktoś znalazł złoto. Dziś nie ma nic.

Miasto owiane jest złą sławą. Historie o rozpitych, leniwych Aborygenach skutecznie odstraszają przejezdnych i powtarzane są bezrefleksyjnie przez większość.

Wilcannia Julia Raczko-6

Faktem jest, że dziś ponad 60 procent mieszkańców to ci rdzenni, a 40 procent z nich to podobno analfabeci. Faktem jest też, że problem alkoholowy jest tu obecny, ale faktem jest też to że nie jedynie wśród Aborygenów. Generalizowanie jest zgubne. Podobnie – powierzchowne ocenianie. Gdyby przyjrzeć się lepiej historii miasta, losom ludzi tu obecnych, można by zrozumieć więcej.

Dla bezwzględnego kolonizatora, każdy Aborygen był po prostu Aborygenem. Nie ważne z jakiego pochodził plemienia, jakim mówił językiem, jakie tradycje kultywował. Ważne – jaki miał kolor skóry. Wilcannia była takim ?miejscem zsyłki? dla wszystkich. Tu byli przesiedlani, tu mieli pracować, odbywać kary, być szczęśliwi. Na siłę. Aborygeni z plemion Barkindji, Wangkumara, Danggali, Barindji i Malyangapa. Wszyscy inni, a mieli stać się tacy sami.

Wilcannia Julia Raczko-5

Wilcannia jest dziś pusta i intrygująca. Biedna. Porzucona. Zapomniana. Pełno tu historii, aborygeńskiej kultury i przemiłych mieszkańców, ale jeśli ktoś tego nie doceni – Wilcannia zniknie w bezkresie australijskich pustkowi. Tak samo zresztą, jak wiele innych miast ?pośrodku nigdzie?…

Wciąż spacerujemy godzinami, w rytm wiatru, który huczy tu niby spokojnie.

Wilcannia: życie w zapomnieniu Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Julia Raczko

Podróżniczka, dziennikarka, autorka bloga `Where is Juli?` Na co dzień żyje w pięknej Australii.