Tuk-tuki Sri Lanki Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Tuk-tuki Sri Lanki

Autoriksze, zwane tuk-tukami, pełnią rolę taksówek w wielu azjatyckich krajach, od Indii po Tajlandię.

Malutka kabina na trzech kółkach to charakterystyczny element ulicznego krajobrazu orientalnego miasta. Przebywając gdzieś na Wschodzie po prostu trzeba się nią przejechać, warto mieć jednak świadomość, że wiązać to się może z drobnymi nieprzyjemnościami.

Jakimi? Po pierwsze, tuk-tuki często nie mają liczników, a nawet jeśli – to kierowcy nie chcą ich uruchamiać. Albo „regulują” je odpowiednio, a do tego jeżdżą okrężną drogą. Potem jeszcze mogą podwoić wyświetlaną stawkę, bo jest wcześnie/późno, bo wyjechaliśmy z centrum, bo święto… Nawet obowiązkowe w Azji dogadywanie się przed rozpoczęciem kursu nie zawsze pomaga. Do tego kierowcy czasem nie znają nawet słowa po angielsku, bywają nieuprzejmi i jeżdżą nieodpowiedzialnie.

Z takim wizerunkiem tuk-tuków walczyć chcą w 2018 roku władze Sri Lanki, po której jeździ półtora miliona tych pojazdów. Wprowadzony ma zostać szereg nowych przepisów, dotyczących między innymi kontroli obowiązkowych liczników i licencji. Do tego kierowcy, którzy pracują w turystycznych miejscowościach, wysyłanie będą na kursy angielskiego, etykiety, obsługi klienta i… przepisów drogowych.

Także w przyszłym roku ruszyć ma program ekologiczny, dotyczący lankijskich tuk-tuków. Rząd chce, by najpóźniej w 2045 roku po kraju jeździły tylko elektryczne autoriksze. W związku z tym wprowadzone zostaną wysokie cła na pojazdy benzynowe oraz ulgi dla tych kierowców, którzy przerzucą się na elektryczne tuk-tuki.

Dzięki tym zabiegom miasta takie jak Kolombo czy Kandy, należące do najbardziej zanieczyszczonych w Azji, mają zyskać nieco czystsze powietrze. Aczkolwiek benzynowe pojazdy najpewniej nie zostaną zezłomowane. Zamiast tego trafią do Bangladeszu, który bardzo chętnie skupuje każdą ilość starych tuk-tuków.

Tuk-tuki Sri Lanki Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.