Szczęśliwie zagubieni Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Szczęśliwie zagubieni

Jedna z tych par, które inspirują i przywracają wiarę w to, że można realizować marzenia podróżnicze i? wszystkie inne. Marta, która zdecydowała się na podróż dookoła świata mówi skromnie: coraz częściej spotykamy ludzi, którzy chcieli poczuć wolność i zaczęli podróżować. Z drugiej strony w najbliższym otoczeniu osób, które tak drastycznie zmieniły swoje życie, znamy niewiele. To była kwestia “teraz albo nigdy”. I tak to się zaczęło?

GFW:  To chyba jakaś niesamowita historia. Jedna z tych pod tytułem: była super praca, zabrakło jej, przewracamy świat do góry nogami i??

Tomek: Hmmm… Nie do końca było tak, że najpierw nastąpiło rozstanie z pracą, a później zdecydowaliśmy się przewrócić życie do góry nogami. Od dawna w naszych głowach tliła się wizja dużej podróży. Długo zastanawialiśmy się jak pogodzić ją z pracą i okazało się, że nie ma tu innego rozwiązania, niż rezygnacja z etatu. Wtedy, paradoksalnie szczęśliwie dla nas okazało się, że firma Marty robi ?wielką czystkę? i zwalnia ją z pracy. Złożenie wypowiedzenia przeze mnie stało się wtedy tylko kwestią czasu…

Marta: Historii takich, jak nasza, słyszymy wiele – coraz częściej spotykamy ludzi, którzy chcieli poczuć wolność i zaczęli podróżować. Z drugiej strony w najbliższym otoczeniu osób, które tak drastycznie zmieniły swoje życie, znamy niewiele. To była kwestia “teraz albo nigdy”. Byliśmy już zmęczeni i wypaleni codziennymi obowiązkami i szalonym tempem, podobnym do tego, jakie uskutecznia chomik w swoim kołowrotku. Mimo, że teoretycznie na nic nie mogliśmy narzekać czuliśmy, że czegoś nam brakuje. Tym czymś był przede wszystkim czas – dla nas indywidualnie i razem, na zatrzymanie się, na pomyślenie, odpoczynek. Kiedy w głowach pojawił się pomysł podróży, rozkładaliśmy naszą sytuację na czynniki pierwsze – pod względem finansowym, zawodowym, rodzinnym. Z naszych wyliczeń wyszło, że możemy pojechać. A nawet, że powinniśmy. No i pojechaliśmy!

LetsGetLost 07 LetsGetLost 08 LetsGetLost 06

 GFW:  Czy to pragnienie szaleńczej podróży i tak wyszłoby na pierwszy plan? Gdyby jednak praca została?

Marta: Tak jak już wspomnieliśmy, marzenie o podróży pojawiło się jeszcze przed moim zawodowym rozstajem dróg. Samo postanowienie o tym, że na pewno i nieodwołalnie wyjeżdżamy, również zapadło na kilka tygodni przed pożegnaniem z pracą. Wtedy mieliśmy tylko blade pojęcie o tym kiedy, jak i dokąd wyjeżdżamy. Po tym, jak praca, którą uwielbiałam, ale która od jakiegoś czasu mnie już przytłaczała, powiedziała mi “pa”, sprawy nabrały nowego biegu. Oczywiste stało się, że nie będę szukać nowego etatu, choć pojawiały się bardzo interesujące propozycje. Również Tomek musiał zmierzyć się ze złożeniem wypowiedzenia, co wcale nie było takie proste, jak mogłoby się wydawać. Postanowiliśmy, że wyjedziemy już jesienią i od razu zaczęliśmy przygotowania. No i tak jeździmy sobie już czwarty miesiąc z perspektywami na kolejnych kilka. Cieszymy się, że strachy, które czasem podszeptywały nam czarne scenariusze, nie wygrały z chęcią realizacji marzenia. Nie daliśmy się zamknąć w klatce własnych obaw, konwenansów i oczekiwań innych. Chyba powinniśmy być z siebie dumni, że udało nam się dopiąć swego i że teraz oglądamy świat z bliska, a nie zza okna biurowca czy na ekranie komputera.

GFW:  Jakie to uczucie: oglądać cały świat? Słodkie poczucie wolności?

Tomek: Podróż zdecydowanie nas uskrzydla, daje poczucie wolności, otwiera oczy i wskazuje nowe kierunki rozwoju. Ale chyba oboje jesteśmy zbyt racjonalni, żeby podchodzić do niej beztrosko jak nastolatki. Planujemy, czytamy, regularnie prowadzimy bloga, więc można powiedzieć, że znów władowaliśmy się w ciężką pracę 😉 Jednocześnie stwierdzamy, że cudownie jest nie wiedzieć jaki aktualnie jest dzień tygodnia, co dzieje się w polskiej polityce i nie przywiązywać zbytniej wagi do tego czy Święta spędzimy w Wietnamie czy Kambodży. Czujemy, że po latach łapania weekendów i urlopów nareszcie żyjemy pełnią życia. Zdajemy sobie sprawę, że taka przygoda może się już nie powtórzyć, więc każdy dzień wyciskamy jak cytrynę.

LetsGetLost 03 LetsGetLost 04

GFW:  Gdzie udało wam się już być? Co was zachwyciło najbardziej?

Marta: Podczas trzech miesięcy podróży mieliśmy okazję odwiedzić Łotwę, Estonię i Rosję, skąd polecieliśmy na miesiąc do Indii. Następnie zjeździliśmy Birmę i Wietnam, a teraz zaczynamy przygodę z Kambodżą. Każde z tych miejsc zachwyciło nas na swój sposób. Rosja była dla nas bardzo gościnna, Wietnam niesamowicie różnorodny, Birma wciąż dość dziewicza, ale Indie… To był najbardziej niesamowity kraj, jaki do tej pory widzieliśmy. Wiemy, że kiedyś tam wrócimy! Udało nam się zobaczyć sporą ich część i było to naprawdę inspirujące doświadczenie. Kolorowe sari kobiet, potwornie zatłoczone miasta i skromne wioski, monumentalna architektura, zachwycająca natura, bogactwo i nędza, piękno i choroby… Na subkontynencie jest WSZYSTKO! Indie zmieniają człowieka, jego sposób patrzenia na świat i na siebie samego… Doświadczenia, zachwyty, a czasem także zawody z całej naszej podróży opisujemy i pokazujemy na blogu www.letsgetlost.pl.

GFW: Myślicie, że wasza podróż ma kres czy na razie w ogóle tego nie czujecie?

LetsGetLost 01

Tomek: Na ten moment czujemy, że to dopiero początek naszej przygody. Powrót przewidzieliśmy na koniec tego roku, ale elastycznie podchodzimy do tego tematu. Jeśli z jakichś powodów zechcemy wrócić wcześniej, zrobimy to. Jeśli uznamy, że mamy apetyt na więcej, a takie ryzyko istnieje, będziemy nadal w drodze. Wychodzimy z założenia, że najważniejsze jest “tu i teraz”. Dlatego łapiemy chwile, wykorzystujemy możliwie najpełniej obecność w każdym z odwiedzanych miejsc, starając się nie biec przy tym szaleńczo. Wykraczając poza kalendarzowe ramy naszej podróży jesteśmy przekonani, że w naszych głowach wędrówka i głód poznawania świata nigdy się nie skończy.

Marta: Tym wyjazdem zaszczepiliśmy w sobie jeszcze większą ciekawość świata i pragnienie przygód. Wiemy, że choć tak druga podróż może się już nie powtórzyć, nadal będziemy jeździć, blisko czy daleko, skreślając kolejne kraje z naszej listy marzeń. I na pewno nie będą to wycieczki typu all inclusive, tylko takie, podczas których znów będziemy mogli się naprawdę zgubić…