Szczęście Urugwaju Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Szczęście Urugwaju

Urugwaj się wyróżnia. Na tle czego? Całej Ameryki Południowej. Wieść o tym niezwykłym kraju do Polski wdziera się nieśmiało, ale… to tylko kwestia czasu. Obok Buenos Aires i cudnej Argentyny, Urugwaj tętni życiem. Dobrą energią. Czy to dlatego, że wciąż pozostaje „egzotyczny” i atrakcyjny dla tych, którzy chcą przyjechać do społeczeństwa… naprawdę szczęśliwych ludzi?

Szczęście unosi się w powietrzu

Naprawdę szczęśliwi ludzie na pewno mają swoje problemy. Wiadomo, że reklamowanie Urugwaju jako krainy mlekiem i miodem płynącej to przesada, ale z drugiej strony – nie każdy naród ma martyrologię we krwi. Urugwajczycy słyną z empatii i prostej radości życia. Ja znam jedną dziewczynę, która… jest bardzo “urugwajska”. Uśmiech, ciepło, empatia. Cała ona. Polka mieszkająca w Montevideo. Pytam ją o radość… I czeka mnie małe zaskoczenie!

Myślę, ze przeciętny Urugwajczyk nie jest bardziej szczęśliwy od przeciętnego Polaka. Wręcz mamy jedną cechę wspólną – lubimy narzekać. Urugwajczyk, tak jak Polak narzeka na pogodę… Bo to za zimno, a jak słońce świeci, to za bardzo. Tyle, ze w Urugwaju ludzie potrafią się relaksować, odstresować. Weekendy tutaj są baaardzo wolne, rodzinne, leniwe. To, co mogę powiedzieć to, że Urugwaj to kraj ludzi dumnych. Tak, nie poznałam nigdy narodu bardziej dumnego ze swojej tożsamości, przeszłości i teraźniejszości. Jak spytasz Urugwajczyka, kim jest, odpowie, że czterokrotnym mistrzem świata w piłkę nożną (tak, czterokrotnym! bo olimpiady sprzed wojny zaliczono jako mistrzostwa). Odpowie, ze je najlepsze mięso na świecie, ze żyje w kraju, w którym jest najlepsza woda źródlana. Odpowie, ze jest z tego narodu, który wydal na świat 16 nastolatków, którzy z kolei w 1972 roku przeżyli 72 dni w Andach, w nieludzkich warunkach po tym, jak ich samolot się rozbił. W końcu powie, ze były prezydent jego kraju to najbiedniejszy prezydent świata, ale jak sam mówi: „Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele”.

Słucham tego i myślę sobie: podobni do Polaków,  a jednak tak różni!

Nawet, jeżeli statystyczny Urugwajczyk nie bawi się w klubach, to jednak jego kraj słynie z najdłuższego na świecie, czterdziestodniowego karnawału! To ciekawe – akurat tyle trwa obrządek postu, czasu zadumy i wyciszenia. Tak, my też mamy później karnawał. Ale chyba jedno z drugim ciężko porównać.

Zastanawiam się jednak, ile w tym stereotypu. Pytam Karolinę. Odpisuje bez wahania:

Czy w Urugwaju trwa ciągła impreza? Myślę, ze to opinia krzywdząca. Większość Urugwajczyków bardzo ciężko pracuje, żeby się utrzymać To chyba jest najdroższy kraj świata… Racja jednak, że gdy przychodzi do świętowania, to są baaaardzo udane imprezy.

Najbardziej liberalne państwo świata?

Huczna zabawa to sposób na wyrażanie radości, ale nie samym tańcem mieszkaniec Urugwaju stoi. Urugwajczyk przede wszystkim czuje się wolny, bo akurat w jego kraju wiele można. Małżeństwa homoseksualne są zalegalizowane. I często celebrowane na ulicach.

To jednak „nic” w porównaniu do legalizacji marihuany, hodowanej na użytek własny. Jeżeli doliczymy do tego legalizację aborcji, wychodzi na to, że tygodnik “The Economist” trafił w dziesiątkę, określając Urugwaj mianem kraju odważnego, liberalnego i lubiącego dobrą zabawę.

Niemożliwe? A jednak! Polityka dla obywatela

Polityka przyjazna społeczeństwu nie zawsze była domeną tego małego, 3,5 milionowego państwa, leżącego pomiędzy Brazylią a Argentyną. W latach 30. panowała tam faszystowska dyktatura. Jak wszędzie, historia rozwoju kraju miała burzliwy przebieg, ale jej ukoronowaniem był wybór na prezydenta polityka, który podbił serca wszystkich obywateli. José Mulica obecnie nie pełni już tej funkcji, ale jego sława być może nigdy nie zblaknie. „Wyluzowany”, jeżdżący starym garbusem (a także traktorem), oddający 90% pensji na cele charytatywne José był określany mianem „najfajniejszego prezydenta” i mógł poszczycić się pieszczotliwym przydomkiem: Pepe. To właśnie za jego czasów wcielono w życie ustawy, które dla większości wydają się… kontrowersyjne, choć to eufemizm.

Radość życia, karnawał i polityka społeczna, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ludzi. Dosyć sporo, jak na jedno, niewielkie państwo, ale jeszcze nie kosztowaliśmy Urugwaju od kuchni. A tu czeka nas uczta – bardzo mięsna.

Więcej krów niż ludzi

Gdziekolwiek się nie udamy, każdy zakątek świata ma swoją historię kulinarną. Wszędzie uraczymy się niezwykłą kuchnią, która czasem powie więcej o mieszkańcach niż inne tradycje. Urugwajczycy także mają swoje „asy w rękawie”, a w ich przypadku jest to przede wszystkim wołowina. Starają się nie przejmować tym, że to o argentyńskiej wołowinie mówi się „najlepsza”. A jednak – to w Urugwaju na jednego mieszkańca przypada… mniej więcej 3,5 krowy. A każda krowa jest zadbana i dopieszczona, w końcu żyje w krainie szczęśliwości, prawda?

Jak smakuje taki kosztowny, ale wart swojej ceny rarytas – najlepiej przekonać się osobiście. Urugwajczycy nie boją się przypraw, a mięsa najchętniej grillują. Oczywiście szczytem marzeń jest churrasco, krwisty stek podawany z sałatą. Wielki kawał mięsa, który nie wymaga wielkich zabiegów, aby stać się spektakularną ucztą.

Zdecydowanie największą „atrakcję” Urugwaju, która dumnie wkroczyła także do Europy, to mate. Yerba Mate. Również Polacy raczą się tym napojem i kochają go coraz bardziej. To jednak temat tak ważny i ciekawy, że wymaga osobnych rozważań. A o Urugwaju jeszcze porozmawiamy!

Autor: Danuta Awolusi

Za wypowiedzi dziękuję Karolinie Marczewskiej!