Randka z Tuszetią Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Randka z Tuszetią

Do ostatniego momentu czekaliśmy na potwierdzenie prognozy pogody i informacje o stanie drogi. Nasz Przewodnik ma wielki uśmiech na twarzy i radość w oku, mówiąc: Mamy okno pogodowe – przełęcz otwarta!

Ruszamy z Tbilisi w stronę Wysokiego Kaukazu. Po drodze zatrzymujemy się na targu w Telawi, aby kupić lokalne przysmaki na piknik w górach.

 

 

Za Telawi droga zaczyna się piąć w górę. Początkowo wspinamy się łagodnie, podziwiając przepiękne jesienne kolory porastających zbocza lasów. Ciemna zieleń iglaków przeplata się ze wszystkimi odcieniami czerwieni i brązu drzew liściastych. Pomiędzy nimi błyszczą niczym złoto brzozy w jesiennej krasie.

 

 

Nasz Przewodnik opowiada nam o życiu w Wysokim Kaukazie, w pełni podporządkowanemu rytmowi pór roku. Niebawem spadnie tu śnieg, a lód pokryje drogi. Wszyscy mieszkańcy wysoko położonych wiosek przenoszą się w dół. Tereny te słyną z wspaniałych warunków do wypasu owiec, dlatego po drodze spotkamy niejedno, wędrujące stado. To niesamowity moment, gdy puchata biel rozstępuje się przed naszym samochodem i znika z oczu. Kierowcy zamienią parę serdecznych słów z każdym pasterzem.

 

 

Wjeżdżamy ponad piętro lasu. Droga pnie się do góry coraz stromiej, zaczynają się serpentyny, a emocje rosną! (w górach, dla dodania odwagi, sugerowany jest łyk czaczy). Jesteśmy w dobrych rękach. Nasi kierowcy to lokalni górale, którzy przemierzają tę trasę nawet 50 razy w ciągu sezonu letniego.

 

 

Docieramy na przełęcz na wysokości ok. 3300 m n.p.m. Jesteśmy ponad chmurami! Mamy cudną pogodę, jak na zamówienie. Odczuwamy wysokość, brakuje tchu w piersi… A może to te widoki? Błękitne niebo na głową, chmury pod stopami, a dookoła góry w całym swoim majestacie! Nieco dalej skrzą się szczyty pokryte śniegiem. Właśnie w tę stronę zmierzamy.

 

 

Późnym popołudniem docieramy do Omalo. Nasz Przewodnik wybrał na nocleg Górne Omalo, nad którym króluje wieża mieszkalno-obronna. Nieco niżej znajduje się wioska, a w niej zachowała się jeszcze jedna wieża – tu nocujemy.

 

 

 

Nasza Gospodyni jest jedną z ostatnich osób, które zostały jeszcze w Omalo. Wita nas serdecznie i ciepło, zapraszając do stołu. Przed nami wyśmienita uczta. Świeże składniki, rodzinne przepisy i wielkie serce Gospodyni tworzą najwspanialsze dania. Oczywiście, nie brakuje wina i toastów.

 

 

Drugi dzień w Wysokim Kaukazie spędzamy na spacerze do wioski Shenako. Po śniadaniu ruszamy z Górnego do Dolnego Omalo. Mijamy po drodze teren, który dawniej należał do garnizonu wojskowego. Według lokalnych jest to miejsce nawiedzone, może ciąży na nim klątwa. To jedyna ziemia, którą mieszkańcy zdecydowali się sprzedać “obcemu”. Nikt nie wróży świetlanej przyszłości powstającemu tu hotelowi, a nowy właściciel ma kłopoty ze znalezieniem chętnych do pracy na budowie.

Zarówno w Tuszetii, jak i w całej Gruzji, nie sprzedaje się ziemi obcym. Gdy rodzina postanawia się przenieść na stałe, poszukują nabywcy wśród mieszkańców wioski i ich rodzin. Jeśli w danym momencie nie ma zainteresowanych zakupem, ziemia czy dom czeka aż pojawi się odpowiedni kandydat na nowego właściciela. Wiedząc ciut więcej o panujących zwyczajach, nie dziwi nas już tak bardzo ilość opuszczonych domów.

 

 

Wędrujemy spacerem do Shenako podziwiając zapierające dech w piersiach widoki. Feeria barw jesiennych, świeże powietrze, majestatyczne szczyty górskie. Powodów i okazji do przerwy na zdjęcia nie brakuje! Idziemy z pokorą, zachwycając się wspaniałością tego regionu.

 

 

Przy wejściu do Shenako znajduje ciekawa konstrukcja, w której umieszczono lustro. Czyżby oczekiwano od wędrowców, aby przed wejściem do wioski poprawili fryzurę? Nasz Przewodnik rozwiązuje zagadkę: nie każdy w wiosce ma lustro, dlatego właśnie tu można przyjść się ogolić.

 

 

W wiosce zostają tylko dwie osoby na zimę. Właśnie to małżeństwo gości nas wyśmienitym lunchem i częstuje młodym winem. Nasz Przewodnik tłumaczy, że Tuszetia słynie z mocniejszych trunków i nie poleca tego wina. Opinie o „importowanym” z dołu ,młodym “nieprzegryzionym” winie z nutami morelowymi są podzielone 😉

Aktywny dzień wieńczy wspaniała kolacja u Gospodyni w Omalo. To nasz ostatni wieczór. Już wiemy, że nie ma powodu do smutku – na pewno tu wrócimy! Skoro Tuszetia to miłość od pierwszego wejrzenia, to ta wizyta stała się po prostu pierwszą randką.

Randka z Tuszetią Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Redakcja goforworld.com

goforworld.com poleca!