Potop w kurorcie Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Potop w kurorcie

Od filmu do tekstu. Taka była moja droga do Villi Epecuén. Mniej bolesna, bo zdjęcia nie mówiły mi tego, co dopowiedział reportaż. To musiał być przepiękny kurort. 600 km od Buenos Aires. W 1985 zalało go pobliskie słone jezioro. Prawdziwy potop z końca świata. Szczęśliwie mieszkańcy, 1500 osób, mieli czas na znalezienie arki.

W mieście (to złe słowo ale z szacunku dla mieszkańców nie zmienię) został jedynie Pablo Novak. Mówią o nim „strażnik ruin”. Autorom filmu, który zobaczycie za chwilę, udało się go namówić na wspólną przejażdżkę rowerem po tym naturalnym cmentarzu.

 

 

Uratowali się wszyscy ale nie wszyscy się podnieśli. Pisze o tym w doskonałym reportażu dla „Polityki” Aleksandra Lipczak.

 

Autor Jarosław Kuźniar