Niepokorne outsiderki Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Niepokorne outsiderki

“Kobieto! puchu marny!” – napisał wieszcz, obnażając prawdę o tych, które rzucają na kolana cały świat. Jednak Mickiewicz nie jest w stanie ująć całej mocy i siły, jaka płynie od kobiet. Nawet, jeżeli pomoże mu w tym Słowacki i wszyscy poeci Romantyzmu razem wzięci. Podróżująca kobieta w XIX wieku? To robi wrażenie.

pin

Te, które decydowały się poznać świat i wychylić czubek nosa poza próg swego pałacu, były uznane za postaci… co najmniej barwne. Swoiste outsiderki. Niezrażone, nieustraszone, choć swe ścieżki przemierzały nieraz w gorsecie i obcasach. Przykuwają uwagę nawet dzisiaj. Dziennikarz Wolf Kielich napisał o nich książkę. Temat-rzeka:

Wiek XIX był czasem wielkich wypraw (…) Nikt nie przypuszczał, że również kobiety będą zdolne do poszukiwania przygód. A jednak tak się stało. […] Większość z nich została tak wychowana, że nie tylko biernie poddawała się losowi, ale wręcz głęboko wierzyła w swoje niewolnicze „przeznaczenie”. Czasami jednak zdarzało się w ich życiu coś, co sprawiało, że „przeznaczenie” traciło rację bytu. Nie trafiła się odpowiednia partia, albo nagle zmarł małżonek i wdowa mogła dysponować (niekiedy znacznym) kapitałem. Otwierała się brama do kuszącej wolności i niektóre „anioły” odważały się rozwinąć skrzydła. Uciekały z „wyperfumowanej atmosfery cieplarni”, pakowały kufry i wyruszały w podróż. Nie do Nicei, Florencji czy St Moritz (tam bywały już dość często z rodzicami), ale do Balla Balla, N’dorko czy K’ang-ting…[1]

I to się rozumie! Ja je dobrze rozumiem… Sama mam ochotę wyrwać się z okowów warszawskiej codzienności, aby zobaczyć, co jest tam dalej, poza granicą wyobraźni.

Hester Stanhope, co klęła jak szewc

Hester to mój wzór. Charakterna pani, która nie bała się łamania konwenansów. Jej wolność i umiejętność wyrażania siebie wzbudziłyby zdumienie nawet dzisiaj. Wyobraźmy ją sobie: w 1810 roku pakuje się na statek i opuszcza Anglię. Zostawia bogaty dom i wyrusza na Morze Śródziemne. Niedługo potem ów statek się rozbija, a ponieważ nic z niego nie zostaje, Hester wkłada tureckie ubrania. Męskie. Londyn drży w posadach. SKANDAL!

pin

Kiedy piękna dama odwiedza Jaffę, posuwa się o krok dalej. Zamawia siodło wyszywane złotem, zakłada sułtańskie szaty (!), zbiera ekipę i jak gdyby nigdy nic, przedziera się przez pustynię. Napotkanym Beduinom opadają szczęki. W głowie im się to nie mieści, więc są przekonani, że Hester to nie kobieta, lecz nieziemska istota.

Stanhope była równie ekscentryczna, jak współczesna Madonna. Klęła, jak szewc. Paliła fajkę (co prawda wodną, ale zawsze). W jej garderobie mieściła się jedynie męska konfekcja. Na własne oczy widziała Wyspy Jońskie, Palestynę, Liban. Żyła, jak chciała…

Inspirująca Ida Pfeiffer

pin

Zatracam się zupełnie, czytając o Idzie. W tak odległych czasach (1797-1857), kiedy kobieta powinna leżeć i pachnieć, ona nie zna spokoju. Zwiedza kawał świata, a swoich odczuć nie pozostawia dla siebie. Pisze! Dokopałam się do jej książki. Ida widziała m.in. Rio De Janeiro. Na temat szalonego, tętniącego życiem miasta ma wiele spostrzeżeń:

Jedną z najbardziej przykrych rzeczy w Rio de Janeiro jest całkowity brak kanalizacji. Ulica staje się więc nieprzyjemnym strumieniem, przez który nie sposób przeprawić się suchą nogą. Trzeba to robić, korzystając z usług Murzynów[2].

Ida bywa zaskakująco krytyczna:

W każdej rodzinie młode kobiety potrafią grać na instrumentach i śpiewać, jednak poziom tych wykonań pozostawia wiele do życzenia. Muzyka sakralna prezentuje się nieco lepiej (…) Najlepsze są jednak zespoły wojskowe, składające się głównie z murzynów i mulatów[3].

Ida była podróżniczką i odkrywczynią. Odwiedziła wiele krajów, zawitała także na Madagaskar, gdzie knuła przeciwko królowej i chciała pomóc w jej obaleniu. Co za kobieta! Nie dość, że przebywa na obcej ziemi, to jeszcze ma czelność spiskować…!

Ucz mnie, Mary Slessor

Mary (1848-1915), to dopiero wzór do naśladowania. Szkocka misjonarka. Wojowniczka, nie spoczywająca nawet na moment w walce o prawa kobiet i zniesienie niewolnictwa. Mądra, otwarta kobieta. Chrystianizacja w jej wykonaniu nie nosiła znamion ślepego nawracania „niewiernych”:

W Old Town Mary zaczęła się “afrykanizować”, czego wszyscy biali w koloniach unikali za wszelką cenę. Oczywiście opowiadała miejscowym o Bogu białego człowieka, ale sama też chciała wiedzieć wszystko o ich bogach i duchach. Uczyła się o ifotuprawianiu czarów, i o ziołach mbiadiong, które stosowali czarownicy, aby wypędzać złe duchy i uzdrawiać ludzi[4].

pin

Podobno w Nigerii, w której działała, wciąż się ją wspomina. Z opowieści, przekazów, wyłania się nieustraszona Mary. Mówi się o białej kobiecie, co niczego się nie bała, nawet rozmów z przywódcami w trosce o pokój i równe prawa ludzi.

Hołd podróżniczkom

To zalewie trzy wielkie podróżniczki, kropla w morzu. Jest ich o wiele więcej. Znaczyły swoje czasy odwagą, ekscentrycznością, zupełnie nowoczesnym podejściem do życia i odkrywania jego radosnych stron. Zobaczyły świat, wypłynęły na szerokie wody. Znały smak ryzyka i nienawiści innych.

I…? I jak pisze jedna z bohaterek Kielicha:

(…) nie widzę nic strasznego w myśli, że pogodnie i odważnie przyjmę swój koniec od kulki lub pchnięcia nożem, zamiast wieść nudną egzystencję, którą tak często widzę wokół siebie. (…) Nie spieszno mi umierać, ale jeśli tak się zdarzy, trudno. Lepiej żyć krótko, ale wesoło![5]

Credo na stół. I pełna zgoda. Trzeba czuć, że się żyje, trzeba cieszyć się z każdej minuty. Prawda, że to proste?

 


[1] Wolf Kielich Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie stepy, wyd. WAB, Warszawa 2013.

[2] Ida Pfeiffer, A Woman's Journey Round the World, 1850, tłum. własne. 
[3] Ibidem.

[4] Wolf Kielich Podróżniczki. W gorsecie…

[5] Ibidem.

Niepokorne outsiderki Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Danuta Awolusi

Redaktor goforworld.com. Pisarka i copywriterka. Więcej na www.danuta-awolusi.com