Nasz przewodnik w Gruzji - szanuję tutejszą tradycję Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Nasz przewodnik w Gruzji – szanuję tutejszą tradycję

Nasz przewodnik Marcin Zaremba [zobacz] mieszka w Gruzji od 12 lat. Do życia wybrał region Kakhetia — jak sam mówi „najładniejszy, najsmaczniejszy i najwiniarski region Gruzji”. Choć to jego drugo dom, wciąż mówi o sobie, że jest tutaj gościem.

GFW: Ty znasz Gruzję [nasza wyprawa] doskonale, mieszkasz tam od lat. A co zazwyczaj robi największe wrażenie na podróżnikach? Kiedy widzisz, że są zauroczeni i nie wiedzą, co
powiedzieć?

Marcin Zaremba: Największe wrażenie na przyjezdnych robią krajobrazy, otwartość Gruzinów na Polaków (lubią tu nas wyjątkowo) i kultura biesiadowania za stołem (z Tamadą wygłaszającym toasty włącznie). Kiedy pojedziemy w głąb Kaukazu, np. do regionu Tushetia i przejedziemy najtrudniejszą drogą górską przez przełęcz położoną powyżej 3000 m., to właśnie ludzi wręcz powala, odnajdują w sobie jakiś wyjątkowy relaks i zadumanie. Przechadzające się krowy i świnie po ulicach szczególnie w zachodniej Gruzji tez powoduje zdumienie [śmiech]. Kreatywna plątanina kabli elektrycznych na niektórych ulicach większych miast to już mieszanina uśmiechu z chwytaniem się za głowę [śmiech]. Kolorowe bazary z dużą paletą przypraw i zieleniny, serami, których można spróbować przed zakupem z poczęstunkiem wina – to są klimaty gruzińskie.

 

 

GFW: Która miejscówka w Gruzji jest dla ciebie szczególnie wyjątkowa?

Marcin Zaremba: Sam żyję we wschodniej części kraju, który nazywa się Kachetia. Wybrałem to miejsce, ponieważ jest zagłębiem winorośli, gdzie produkowane są najlepsze wina w kraju, u podnóża Wielkiego Kaukazu. Ale bardzo lubię też region Dżawachetia, gdzie są tereny z górami i jeziorami powulkanicznymi. Jednak praktycznie każdy region ma do zaoferowania ciekawe miejsce do odwiedzenia. Chodzi o to, że różnorodność krajobrazu jest tu tak duża, że gdziekolwiek pojedziemy, znajdziemy coś wyjątkowego. Cały Kaukaz, i Mały i Duży, to perła flory i fauny sama w sobie. Raj dla miłośników przyrody i dzikich krajobrazów.

 

 

GFW: Dlaczego warto zobaczyć Gruzję więcej niż raz?

Marcin Zaremba: Warto przyjechać do Gruzji więcej niż jeden raz, ponieważ nie da się zobaczyć wszystkiego podczas jednego pobytu. Gruzja, choć nie wielka powierzchniowo, jest bardzo urozmaiconym krajem. Występują tu chyba wszystkie krajobrazy znane nam z lekcji geografii. Podróżując po kraju napotykamy tereny wulkaniczne, morze, jeziora, lasy, tereny półpustynne, żyzne doliny, o Wielkim Kaukazie już nie wspomnę, który rozciąga się na całej północnej linii granicznej. Każdy region jest inny od pozostałych, czasami ma się wrażenie, że wraz ze zmianą regionu, znaleźliśmy się w innym kraju. Za tym idą inne grupy etniczne z inną kulturą i kuchnią. To wszystko powoduje, że gdziekolwiek byśmy nie pojechali, za każdym razem zobaczymy inną Gruzję.

 

 

GFW: Jedzenie i wino to prawdziwe dobra Gruzji. Jakie potrawy szczególnie smakują podróżnikom?

Marcin Zaremba: Praktycznie cała gruzińska kuchnia smakuje podróżującym. Wyjątkowe są warzywa i owoce. Czasami ludzie mówią, że dopiero w Gruzji poznali, jak smakuje arbuz lub melon. Natomiast z potraw wyjątkową popularnością cieszą się chinkali (czyli pierożki w kształcie sakiewek z nadzieniem mięsnym, twarogowym, grzybowym lub puree), szaszłyki, sałatki z bakłażanów lub potrawa abdziabsandali (też na bazie bakłażanów, ziemniaków, papryki czerwonej i zieleniny), kubdari (coś w rodzaju pizzy z nadzieniem mięsnym). No i chaciapuri – to taka podstawowa potrawa przypominająca pizzę z nadzieniem serowym, podobne z wyglądu do Kubdari z mięsem. Można by wymieniać jeszcze długo, ale najlepiej samemu przyjechać i popróbować codziennie coś innego.

 

 

 

GFW: Jesteś kimś więcej niż tylko przewodnikiem. Jak mocno związałeś się z Gruzją? I z czego jesteś szczególnie dumny?

Marcin Zaremba: Moja główna działalnością jest przewodnictwo i organizacja wyjazdów turystycznych i tematycznych po całym Kaukazie. Natomiast prowadzę również niedużą winnicę w Kakhetii. Jestem Polakiem z dwoma paszportami: gruzińskim i polskim, natomiast np. nigdy nie wywieszę polskiej flagi na winnicy, gdzie żyję w szacunku do ziemi gruzińskiej. Pomimo paszportu gruzińskiego jestem nadal gościem. Ale z drugiej strony, choć szanuję gruzińską tradycję, nigdy nie wypiję toastu jako Polak za Stalina. Żyję w Gruzji, którą bardzo szanuję i cenie, ale nie pozbyłem się wartości charakterystycznych dla Polaka, bo jak tutaj się mówi, jeśli nie szanujesz przede wszystkim swojego kraju, nie będziesz szanował żadnego innego.

Nasz przewodnik w Gruzji - szanuję tutejszą tradycję Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Redakcja goforworld.com

goforworld.com poleca!