Marzyciele podróżują Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Marzyciele podróżują

Młodzi i pełni marzeń, które spełniają. Poznają świat na swój sposób i mają za sobą wiele wrażeń. Co zmieniają w nich podróże? Skąd odwaga? Poznajcie Sandrę i Adama, którzy są na dobrej drodze do tego, żeby poznać cały świat!

GFW: Muszę przyznać, że marzenie twoje i twojej dziewczyny jest niezwykłe. Objechać świat, a konkretnie kraje zrzeszone w ONZ, te nieuznawane oraz terytoria zależne. Jak w głowie podróżników rodzą się TAKIE trasy?

S: Z początku nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać, raczej myślałam o kilkunastu wypadach rocznie (liczba ta i tak mnie przerażała). Paradoksalnie, gdy cały projekt urósł, zaczęłam kochać podróże i teraz nie wyobrażam sobie innego życia. Moja rodzina nie popierała naszych ciągłych nieobecności, jednak wydaje mi się, że już przywykli. Zdarza nam się jednego dnia odbyć 4 loty, albo w ciągu tygodnia odwiedzić 5 krajów. Czasem przeciwnie, zwiedzamy wolniutko i to również się nam podoba. Obecnie mój numer jeden to Wyspy Alandzkie.

A: Przeczytałem kiedyś wywiad ze Sławkiem Muturi, Polakiem, który był w każdym kraju. Od tamtej pory siedzi we mnie chęć dokonania tego samego. Lubię patrzeć na mapy i planować w myślach nasze przyszłe ścieżki. Jestem fanem nieodległych, lecz tajemniczych państw jak Mołdawia. W dużej mierze kolejność odwiedzanych miejsc zależy od cen biletów. Dlatego równie często jak o przysłowiowych ciepłych krajach, myślę o niezależności (głównie finansowej), która pozwoliłaby nam podróżować inaczej.

GFW: Udało się zobaczyć 40 krajów. Czego was to nauczyło?

S: Nauczyłam się, że każdy kraj (i jego kultura) jest inny. Zawsze staramy się upodobnić do lokalnych mieszkańców, tak aby nikogo nie obrazić strojem, zachowaniem. Wiemy, że niczego nie można być pewnym. I, po tylu podróżach, w końcu nauczyliśmy się w miarę szybko pakować. Na samym początku brałam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy.

A: Właściwie kilka więcej, ale obecnie liczymy tylko te, w których byliśmy wspólnie.
Zdaję sobie sprawę, jak wiele zależy od podjęcia decyzji w odpowiednim momencie. Dobrze jest wiedzieć czego się chce, a nie czekać aż życie samo nas gdzieś rzuci. Na świecie widać różnorodność. Inne budynki, ubiory, języki czy nawet ceny w sklepie mówią nam, że dla wszystkiego znajdzie się miejsce, nawet dla najdziwniejszego biznesu. Należy dobrze wykorzystywać czas, który mamy, szczególnie, gdy siedzimy wiele godzin na lotnisku. Kolejna i ostatnia rzecz, to dbanie o własną głowę, czyli po prostu niezajmowanie się głupotami. W skrócie (choć wiem, że powtarza to wielu): nauczyłem się szacunku do siebie i wszystkiego wokół.

GFW: A czego dowiedzieliście się o sobie nawzajem w podróży?

S: Wiem, że Adam jest konsekwentny. Zawsze dąży do celu i jest sumienny w tym, co robi. Musi być zdecydowanie tak, jak on chce, chociaż oczywiście zdążają się wyjątki. Jest wielkim marzycielem, on wymyśla te najbardziej skomplikowane trasy. Nie można przy nim siedzieć w jednym miejscu, chyba, że w samolocie. Zawsze i o każdej porze chce coś zobaczyć. To mi się w nim podoba.

A: Sandra zmieniła się od czasu, kiedy pierwszy raz znaleźliśmy się powietrzu. Teraz jej plany są śmielsze i poparte działaniem. A ja… codziennie muszę być delikatny i uważać na słowa, inaczej mogę pożałować. Jednak najbardziej doceniam naszą więź, która w innych warunkach pewnie by nie powstała.

GFW: Skąd bierzecie czas? Jakie jest wasze życie tutaj, w Polsce?

S: Czas znaleźliśmy bardzo prosto, zrezygnowaliśmy ze wszystkiego i skupiliśmy się na podróżach. Loty, noclegi i wszystko inne planujemy w drodze, wbrew pozorom jest na to dużo czasu. Ostatnio przyjeżdżamy do Polski tylko, aby przepakować rzeczy i `poprzebywać` z najbliższymi. Tak to właśnie wygląda.

A: Poświęciliśmy się zupełnie wyjazdom. Zaryzykowaliśmy i myślimy, że nam się powiedzie. Gdyby wspomóc się matematyką, wyjdzie, że kilka dni w miesiącu spędzamy w domu, jednak po kraju jeździmy sporo. Staramy się wiele spraw załatwiać w ruchu, potrzebujemy do tego tylko internetu. Podoba mi się założenie, że pracować nad czymś wielkim można nie tylko w pracowni na poddaszu.

GFW: Wasze podróże bywają trudne? Nieprzewidywalne, ale także w negatywny sposób?

S: Największym wyzwaniem jest planowanie, bo właściwie wszystko robimy sami, jesteśmy dla siebie własnym biurem podróży. Utrudnieniem są przesiadki, dojazdy na lotniska, bardzo wczesne wstawanie. Jednak te trudności zostają wynagrodzone, na przykład niesamowitymi widokami.

A: Nie są to na pewno wczasy na jakie jeździłem dawniej. Najczęściej walczymy ze zmęczeniem. Zmieniamy środki transportu (błyskawicznie lub w tempie dżdżownicy), śpimy na lotniskach, przechodzimy nierzadko 30 kilometrów jednego dnia. Czas poświęcony na planowanie i zakup biletów nie zostanie zwrócony, a przykre wydarzenia i zawody ciężko znosić. Jednak uważam, że lepiej niemiło się zaskoczyć w Portugalii, niż codziennie budzić się w tym samym, nudnym miejscu. A potem jest co opowiadać.

GFW: Jeżeli uda się wam zrealizować marzenie, to co dalej?

S: Jak na razie większość uwagi skupiamy na tym jednym celu. Co nam to da w przyszłości? Chciałabym zamieszkać w kraju, w którym jest ciepło podczas polskiej zimy. Nie lubię marznąć. Marzymy o wolności finansowej. Pragniemy zawsze robić to co chcemy, nie to, co ktoś narzuca. Ważne jest, abyśmy byli w stanie pomóc naszym bliskim, by byli szczęśliwsi i żyło im się tak dobrze jak nam.

A: Wszystko zaczęło się od samolotów. Chciałbym w przyszłości wsiadać do własnej maszyny. Poza tym mógłbym pisać, projektować i dzięki większym pieniądzom realizować od razu świeże pomysły. Wizja nie posiadania stałego adresu zamieszkania bardzo mnie pociąga. Tak samo przemieszczanie się na własną rękę (gdyby tak od momentu zadania pytania “dokąd?” do odpalenia silników minęło 5 minut?), tworzenie własnych produktów i pomoc innym, bo wiem, jak często jest mi ona teraz potrzebna. Zwykłe dziecięce marzenia.

GFW: Dziękuję za inspirującą rozmowę!

Marzyciele podróżują Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Redakcja goforworld.com

goforworld.com poleca!