Relacje

Nie da się zapomnieć, że wyprawa ekipy goforworld.com do Gruzji to nie tylko podróż poznania tego niesamowitego kraju i jego smaków. To także warsztat fotograficzny, pod okiem znakomitego artysty, Radka Polaka. Efekty widać. A Gruzja po prostu sama aż ?rwie? się  pod obiektyw i roztacza swoje najpiękniejsze pejzaże. Właściwie nie wiadomo, co przyciąga uwagę bardziej.

Dzisiejsza relacja z Gruzji będzie wyjątkowa. Zdjęcia winnic, oszałamiającej przyrody i klimat tego kraju, przekazywany na gorąco przez Jarka Kuźniara po prostu? uwodzi. Już od rana Jarek nadaje na żywo z Gruzji. Jest o czym opowiadać, a przed ekipą goforworld.com wciąż kilka dni wrażeń! Zobaczcie sami? Czeka na was również wyjątkowa relacja z gruzińskiego targu. Wegetarianie -

Gruzińska wyprawa goforworld.com każdego dnia ma inny smak. Bardzo dobry ? bo jak wiadomo, Gruzini doskonale gotują, a ucztowanie mają we krwi. Jednak i tak to ludzie pozostają największym sercem tego kraju? Jarek Kuźniar pisze na twitterze: https://twitter.com/podrozeosobiste/status/727267032463499266 To słowa, które podsumowują dotychczasowy etap podróży. Na facebooku dodaje: W ?#?Tbilisi? minęła 2:30 w nocy ale nie mogę się

Gruzja w każdym calu zachwyca swoim folklorem i przywiązaniem do tradycji. To widać w jakości, a Gruzja ma jej wiele. Wspaniali ludzie. Przepyszne jedzenie. I przecudne widoki. Tbilisi oczarowało ekipę goforworld.com! Piekarnia. W Polsce nie brakuje dobrego chleba, ale takie widoki robią wielkie wrażenie: https://www.instagram.com/p/BE54t1IirUf/ Panorama miasta przypomina pocztówkę ? wysłaną od serca, z pięknego miejsca. W

To były wielkie emocje, kawał tradycji i przeżycie, które można zaliczyć do tych najbardziej unikalnych? Lelo burti, wielkanocne święto Gruzinów, w którym ekipa goforworld.com miała zaszczyt brać udział. Zobaczcie, co się działo. https://www.instagram.com/p/BE3eQyrCrZw/?taken-by=goforworld Lelo burti było oczywiście wielkim punktem kulminacyjnym, poprzedzonym przygotowaniami. https://twitter.com/podrozeosobiste/status/726773032157601793 Ale Gruzja to przede wszystkim LUDZIE. Jarek Kuźniar we wczorajszej transmisji LIVE na facebooku podkreślał,

Lelo burti! To już dzisiaj. Wielkanoc, wielkie świętowanie i gra. Ekipa goforworld.com od rana bierze udział w przygotowaniach. Taka tradycja jest jedna jedyna na świecie. A my możemy brać w niej udział. To zaszczyt, emocje i niezapomniane wrażenie. Na facebooku Jarosław Kuźniar przeprowadził transmisję LIVE. Zobaczcie na własne oczy, co się dzieje tam na miejscu

To dopiero drugi dzień, ale emocji i wrażeń tyle, że trudno to pomieścić w głowie podróżnika. W Gruzji dzisiaj jest Wielka Sobota. Lelo burti wydarzy się lada moment! Ale wcześniej ? wizyta na niezwykłym cmentarzu Kukia, mieszczącym się we wschodniej części miasta. Leżą tam również Polacy, przybyli do Gruzji po upadku powstania listopadowego. Wielkie wrażenie robi wizyta

Wyruszyli wczoraj wieczorem, z lotniska w Warszawie. Cel: Gruzja, Tbilisi. Zaczęli od podróży busem, do Szuchuti. Tam przygotują się do… Wielkanocy. Lelo burti, czyli tradycyjna gra. Dwie drużyny, rywalizacja, zabawa. A potem uczta, świętowanie, niesamowite smaki. I najlepsze, gruzińskie wino. https://www.instagram.com/p/BEycV5uCraq/?taken-by=goforworld Ekipa goforoworld.com z aparatem w ręku, pod przewodnictwem Radka Polaka, rozpoczyna niesamowitą podróż szlakiem tradycji. Już

Pojechaliśmy na Kubę bez wiz dziennikarskich, statywu i góry profesjonalnego sprzętu. Mieliśmy aparat fotograficzny i otwarte głowy. Błądziliśmy po wąskich i dusznych hawańskich uliczkach. Krok po kroku próbowaliśmy zatrzymać momenty z życia na wyspie.  https://vimeo.com/159671665 Nasza Hawana nie jest jak z okładki pocztówki. Dotarliśmy do ludzi, którzy opowiedzieli nam o życiu w komunistycznym kraju. Puste półki

Skończyłem rozmowę LIVE z NYC z Widzami w Polsce, zwijam sprzęt, odchodzę w stronę windy i słyszę: "Excuse me, I heard that You were speaking Polish. Ja jestem z Polski". Były student KUL, zafascynowany historią naszego kraju, przyjechał do USA namówiony przez Bartoszewskiego, wygrał loterię wizową. Jest tu ponad 20 lat. Z Żoną i

Zazdrość to niezdrowe uczucie. Nie można inaczej, kiedy śledzi się Jarka Kuźniara, biegającego po Nowym Jorku. Także dosłownie. NY dla każdego ma inny koloryt i znaczenie. To miasto możliwości i jeden, wielki tygiel. W tym tyglu każdy ma szansę odnaleźć siebie i poddać się atmosferze metropolii, która rzuca na kolana lub? daje schronienie. https://twitter.com/podrozeosobiste/status/702860968620138496 Oczywiście NY to

To jest wyzwanie opowiadać o mieście, które wszyscy znają, ale nie wszyscy widzieli w sposób inny niż miliony poprzedników. Nowy Jork, obok Tokio i Buenos Aires, jest tym miejscem, które nie zawodzi na pierwszy rzut oka. Nie rozczarowuje w żadnej sekundzie. To permanentna intryga. Zaskoczenie. Rozczarowanie pojawia się tylko w odniesieniu do skali (w

Argentyna i Urugwaj - podróż wyjęta z naszego ?europejskiego pojmowania czasu?. I nie chodzi tu tylko o różnicę w czasie, ale o mentalność i pomysł na życie. Jarosław Kuźniar przesyła filmowe relacje i podsumowuje tę niezwykłą wyprawę. Jak sam mówi: ?Ameryka Południowa to czekanie?. I trzeba było czekać. Chociażby na dobry transfer, ludzi, miejsca

Cabo Polonio zrobiło na nich wielkie wrażenie. I nie chodzi tu o widoki czy zabytki, ale o? odnaleziony w końcu raj, który Jarek Kuźniar określa mianem ?hipisowskiego?. Zdjęcia mówią same za siebie. Urugwaj ma swoje smaczki, a Cabo Polonio to po prostu perełka. Tam czas płynie inaczej. Tam wszystko jest legalne, a życie nie jest

Urugwajska wyprawa to nie tylko przygoda, ale też wyzwanie. Mija już dziewiąty dzień podróży, a wysyłanie materiałów filmowych graniczy z cudem. Może to dlatego, że grupa dotarła już do miejsca, które wydaje się być? końcem świata? O Cabo Polonio pisaliśmy już nie raz. Ale? zobaczyć to na własne oczy ? to zupełnie inna sytuacja. Ameryka

Urugwajska wyprawa trwa, dni mijają bardzo szybko. Najpierw piękne i wciągające Buenos Aires, teraz Urugwaj. Pomimo problemów z siecią Jarosław Kuźniar przesyła filmową relację. Chociaż w ten sposób może się podzielić tym, co odkrywa i poznaje ekipa goforworld.com. A Ameryka Południowa potrafi zrobić wrażenie? Jarek Kuźniar żegna się z Argentyną. Widok, który prezentuje ? przecudowny

Podróż to zawsze wyzwanie i przygoda. Nie da się przewidzieć tego, kogo spotkasz lub co cię zaskoczy. Montevideo, stolica Urugwaju, to właśnie miejsce, w którym czas płynie inaczej, a wszystko wokół jest niezwykłe. Jarek Kuźniar zmaga się ze słabym łączem i z wielkim trudem dociera do nas z transmisją. To, co przesyła, warte jest

Szaleństwo karnawału mamy już za sobą, a ekipa goforworld.com smakuje Urugwaj. Pod przewodnictwem Karoliny Marczewskiej odsłania się kraj, w którym można zakochać się do szaleństwa? Jarosław Kuźniar przygotował relacje filmowe, ale Ameryka Południowa rządzi się swoimi prawami. Łącze bywa zawodne, pozostają media społecznościowe. A tam pięknie, barwnie, zupełnie inny świat. Lepszy? Patrząc na to nagranie

Buenos Aires, jego magia, puls i ?boskość? już za nimi. Ekipa goforworld.com właśnie przekroczyła granice Urugwaju! Karolina Marczewska, nasza przewodniczka mieszkająca w Montevideo, już prowadzi grupę podróżników. Pogoda cudowna, emocje spore. Zwłaszcza po kolejnym ?stempelku w paszporcie?. Jeszcze wczoraj ekipa oglądała m.in. księgarnię El Ateneo, a przed nimi morze kolejnych wrażeń. Czekajcie na relację LIVE! Jeszcze dzisiaj

Czas w Buenos Aires płynie inaczej? Na pewno szybciej. Jest tyle do zobaczenia i przekazania, że można opowiadać bez końca. Jarek Kuźniar, jak sam twierdzi, gadać lubi, ale jego pierwsza filmowa relacja LIVE to słowa pełne zachwytu nad miastem, jego rytmem i kolorem. Argentyna to życie, puls pięknego Buenos Aires i wielka przygoda. Jarek Kuźniar

Kiedy ekipa goforworld.com wyrusza na wyprawę, tu w Polsce emocje zawsze sięgają zenitu. Szczególnie, jeżeli do przebycia jest grubo ponad 12 000 kilmetrów! Ale udało się ? właśnie w tym momencie nasi podróżnicy są w Buenos Aires . Przywitał ich poranny korek, ale, jak relacjonuje Jarek Kuźniar na Twitterze: ?Wakacje sprawiają, że nie jest źle?. Wakacje

Bambusowy las. Takie miejsce koi nerwy, po prostu… świetnie się tam można poczuć. I cała Japonia jest taka. Kojąca. Choć życie pędzi tam na łeb na szyję, to nigdy nie brakuje bardzo ważnej rzeczy – zwykłe, ludzkiej uprzejmości. Chyba to robi największe wrażenie. Wielka klasa Japończyków w codziennym życiu. Gdzie podziało się chamstwo i zawiść?

Kioto. Wyjątkowe miasto. Chociaż tonie w tłumie ludzi, klimat świątyni i otoczenia wszystko wynagradzają. Kuba Karpoluk, nasz przewodnik po Japonii, opowiada, że pięknie zdobione bramy w jednej ze świątyń są… sponsorowane. Niemałe pieniądze idą za tym, aby pozostawić swój ślad w takim miejscu. Kioto wita nas nie tylko tłumem Japończyków, ale też obcokrajowców. Tu, w przeciwieństwie

Tuńczyk za miliony, licytacja nad ranem. Dostać się na targ Tsukiji to wyzwanie, ale nam się udało. Warto zerwać się z łóżka, by w gronie 120 osób wejść na jedyny Tagi targ rybny na świecie. Łatwo pocałować klamkę. W sezonie wchodzi elitarna ilość osób. A później, w trakcie licytacji, przelewają się tu grube pieniądze. Ogromne,

Mundurek tu, mundurek tam. Takasamowatość kończy się przy piwie i winie wieczorem w knajpie. Słyszę od znajomych, którzy żyją tu kilkanaście lat, że alkohol to jest kłopot. Że rano Japończycy snują się po peronach, bo po pracy, każdego dnia, jest picie z kolegami z pracy. Dom widzą późnym wieczorem, a bladym świtem znowu robota. Ale

Apelują: "nie przynoście dużych toreb, dzieci i zwierząt". Sprzedawcy na tokijskim rybnym targu Tsukiji mają dość turystów ale kto im zapewni lepszą rozrywkę?! Wszyscy radzą: idźcie tam! Nie dziwię się ale dlaczego nikt nie wspomni: idźcie tam, kiedy inni już wyjdą. Wytłumacz mi, dlaczego to sushi jest takie drogie?! Oburzał się jeden z moich znajomych.

Tłum był duszący, bo wyspa maleńka i pogoda zbyt gorąca ale warto było zobaczyć wybrzeże. Skrawek ziemi zwanej Enoshima, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Tokio. Ponoć w okolicy będą w 2020 roku Igrzyska. Wiatr świetny, surferzy rządzą niczym w Kalifornii. Znajomi zaproponowali mi ucieczkę z Tokio. Na chwilę, żeby dotknąć wybrzeża, schować się przed tłumem i