Górny Śląsk, kraina kulturowej obfitości Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Górny Śląsk, kraina kulturowej obfitości

Trasa Warszawa-Katowice. Razem z przyjaciółmi pakuję się do samochodu i ruszamy w drogę. Oni to rdzenni Warszawiacy, rzadkość obecnie. Chcą zobaczyć moje rodzinne strony, Górny Śląsk. Przed nami ponad 300km do pokonania, więc ruszamy.

(…) jestem Ślązakiem. Chodzi mi o to, by pisząc o swojej ziemi, przybliżać Śląsk do Polski i Polskę do Śląska

Gustaw Morcinek

Aneta i Michał nie są nastawieni na weekend rekreacyjny. Jadą na smutny, szary Śląsk, spowity dymem z kopalni, okaleczony szkodami górniczymi i najpewniej zablokowany przez samych górników, rolników i wszelkie inne, strajkujące grupy zawodowe. Unoszę tylko brwi. Nie chce mi się po raz setny demitologizować ich wyobrażeń. Poczekam, aż sami zobaczą, czym właściwie jest Śląsk. Górny Śląsk.

Jam śląski górnik, spod Bytomia

Dojeżdżamy. Tymczasem za oknem nie ma nawet śladu kopalń, a i szarości, jak na lekarstwo. Zaskakują połacie zielonych terenów. Pola, a za nimi lasy. To gdzie ten prawdziwy Śląsk? Czekamy.

Wjeżdżamy w sam obręb Katowic. Miasto, jak miasto, wcale nie zdumiewa. Mijamy Spodek, charakterystyczny, monumentalny, dla wielu serce śląskiej metropolii. Nadal się nie odzywam, bo wiem, że już za moment wyjedziemy z tak zwanych „Katosów” i udamy się dalej. I faktycznie. Co kilka minut mijamy nową miejscowość.

– Ale jak to? Przed chwilą byliśmy w Chorzowie, a już jesteśmy w Bytomiu? Tak szybko? – Aneta nie może się nadziwić. Faktycznie, tak właśnie jest. Miejscowości położone są tak blisko siebie, jak dzielnice w Warszawie. Jadąc cudownym, obecnie nowoczesnym autobusem linii numer 5 z Tarnowskich Gór do Katowic, mijamy w ciągu godziny zegarowej kilkanaście miast i wsi. Każde, choć malutkie, broni swej niezależności i nie chce być mylone z żadnym innym. To jak `trip` przez stany USA. Ciągle coś  nowego, ciągle przekracza się jakąś granicę.

Zatrzymujemy się na chwilę w Piekarach Śląskich, na kawę. Do domu już blisko. Aneta i Michał zobaczą jedynie mały wycinek górnośląskiej krainy, bo ta wielka jest, trudna do ogarnięcia i opisania.

Górnośląska kraina

Mijają nas mieszkańcy. W śmiesznej kawiarence, prostej bardzo. I brzydkiej, bo cóż powiedzieć, Piekary nie są zbyt reprezentatywne.

– Pij ta kawa, chopie, a mie nie nerwuj. A ciastko chces? – słyszymy.

Od razu czuję klimat `Piekor`, bardzo charakterystyczny. Samo centrum miasta jest dosyć szpetne, ale wystarczy wychylić się nieznacznie, aby znów trafić w obręb domków jednorodzinnych, pól i ogólnie – dużej ilości zieleni. Tak właśnie wyglądają mieściny rozlokowane wokół Katowic, Zabrza, Chorzowa i  nie tylko.

Kiedy dojeżdżamy do Świerklańca, Aneta i Michał nie kryją zdumienia. Pięknie tu. Malowniczo. Zupełnie „nie jak na Śląsku”! Jeszcze bardziej czują się zaskoczeni, kiedy w wielkim, zabytkowym parku, czeka na nich woda. Sztuczny staw, wiele takich w tej okolicy. Wszystko to zaczyna im przypominać bardziej ich ukochane Mazury niż przemysłowe rewiry stereotypowego Śląska.

Kto robi czarny PR? Czyli Śląsk przemysłowy

Specjalistą od „czarnej roboty” na Górnym Śląsku jest między innymi Bytom. Jedziemy tam nazajutrz, aby wypić kawę u babci i przy okazji zobaczyć na własne oczy miasto wiszące w powietrzu. Tak o nim mówią, bo podkopane jest całe przez górników, szkody górnicze dają się mieszkańcom we znaki! Bytom jest szary i mdły, w wielu miejscach zniszczony. I choć władze próbują to zmienić, wciąż jest tak samo. Ludzie są przyzwyczajeni. Bo?

Górny Śląsk jest przemysłowy. Górnictwo, kopalnie, fabryki. To podyktowało krajobraz dużych miast; Rudy Śląskiej, Siemianowic, Świętochłowic, Zabrza, Chorzowa i innych. Spacerując chorzowskim deptakiem człowiek otoczony jest przez brudne, zniszczone kamienice. Wielkomiejskie centrum nie umie się oczyścić, wciąż pozostaje takie samo, zaś ten pokrętny PR niesie się w Polskę. A wystarczy tylko wychylić nos, odrobinę zjechać z głównego szlaku, aby trafić na pomniki przyrody, uroki flory i fauny, zupełnie inne oblicze tych rozległych ziem.

Odczarować Śląsk

Zamek w Ogrodzieńcu, cudna Pszczyna, śliczna Nysa, zabytkowy Kluczbork, urokliwe Tarnowskie Góry…  Parki krajobrazowe i mieściny oddzielone od siebie lasami. Miejsce na rekreację, agroturystyki tu nie brakuje, a tradycyjna, śląska wieś zaprasza. Bogactwo kulturowe przywita podróżnika. Jest co zwiedzać i co oglądać. Poza miastami króluje rolnictwo. Ludzie mają swoje małe gospodarstwa, uprawiają ziemię. Rzemieślnictwo jest w cenie.

Górny Śląsk to nie tylko miejsca, ale również ludzie. Gwara, słynna na całą Polskę. Tradycje, mniej lub bardziej znane. Mentalność ludzka. Ślązacy to `charakterne ludzie`. Tak można powiedzieć. Głośni i hałaśliwi, lubią się pokłócić, a potem zbratać na nowo. Wędrowca poczęstują sutym posiłkiem, roladą z kluskami, kołocem z makiem, a jeżeli akurat na wsi było świniobicie: krupniokiem. W niedzielę nie obędzie się bez kościoła, a już na pewno bez wspólnego obiadu, gdzie na pierwsze danie musi być rosół. Z domowym makaronem, bo inny wstyd podać.

Ślązacy mają swoją tożsamość. Nie wstydzą się gwary, a w szerokiej Polsce `zaciągają` bez zażenowania. W szkołach wciąż uczą tradycyjnych przyśpiewek, a dzieci dzwoniąc do rodziców często automatycznie przełączają się na gwarzenie. Robią to bezwiednie, instynktownie, bo śląskość mają wtłoczoną w serce.

Co poleci Ślązaczka…?

Jeżeli już wybierać się na Górny Śląsk, to z planem  w głowie, bo do zobaczenia jest sporo. Podróżnik może nastawić się na obcowanie z zabytkami, kulturą, regionalnością. Może też zamienić się w plażowicza i odpocząć na przykład nad zalewem Nakło-Chechło.

I tak każde miasto coś oferuje. Nawet zniesławiony Bytom posiada Rezerwat Żabie Doły, który stanowi zaskakujący kontrast dla brudnych ulic i szarych osiedli. Zachęcają Kalety ze swoimi Stawami w Zielonej. Oczywiście wiele do zaoferowania ma Pszczyna. Obiekt szkolnych wycieczek, bo za jednym zamachem można nacieszyć oczy cudnym pałacem, skansenem i urokliwą starówką.

Piękny jest park w Świerklańcu. Równie piękny i o wiele bardziej dziki jest park w Reptach Śląskich, dosłownie kilkanaście minut samochodem od Świerklańca.

Zamki, kościoły, muzea, zabytki. Pomniki przyrody. A co dla podróżnika, który nie koniecznie ma ochotę biegać  aparatem i przekraczać kolejne, pałacowe wrota?

Śląska mentalność. Skupisko miast, mieścin i wsi, ułożonych ciasno wokół siebie, jak w pudełku czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi… Olbrzymia różnorodność charakterów, zwyczajów, światopoglądów. Tradycje przekazywane z dziada, pradziada. Zderzenie nowoczesności z hołdowaniem dawnym obyczajom. Śląsk, Górny Śląsk trzeba poczuć. Doświadczyć go wzrokiem, węchem, smakiem, usłyszeć. I można się zakochać!

Górny Śląsk, kraina kulturowej obfitości Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Danuta Awolusi

Redaktor goforworld.com. Pisarka i copywriterka. Więcej na www.danuta-awolusi.com