Gdzie koła poniosą Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Gdzie koła poniosą

Grupa studentów w trasie. Podróżują „Sznyclem” i nie boją się wychodzić naprzeciw przygodzie. Brzmi ciekawie? Oni są ciekawi! Poznajcie podróżników nazywających swoją formację „Gdzie koła poniosą”.

GFW: No własnie – gdzie koła poniosły grupę studentów? Trasa wygląda ciekawie! Czym jechaliście?

Michał Wydrzycki: Podróżowaliśmy starym, 34 letnim Volkswagenem T3, którego pieszczotliwie zwiemy “Sznycel”. Zakupiliśmy go już rok temu, chcąc dojechać do Włoch. Niestety sprawy odrobinę nam się pokomplikowały i dopiero 12 miesięcy później udało nam się przejechać większą trasę. To właśnie na Bałkany poniosły nas koła, gdzie przez ponad 3 tygodnie udało nam się odwiedzić 12 państw, między innymi Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Grecję, czy Rumunię. Znaleźliśmy się w samym środku Królewskiej Przystani i było tam tak gorąco, że stanowczo zaprzeczamy: “Winter is not coming”. Ponadto buszowaliśmy po lochach zamku Drakuli, próbowaliśmy lokalnych specjałów oraz widzieliśmy najprawdziwszą Zorbę.

GFW: Jako grupa podróżników bardzo się pewnie zżyliście. Skąd w studentach pragnienie podróży? Co właściwie studiujecie?

Michał Wydrzycki: Chęć podróży siedziała w nas już od dłuższego czasu. Chcieliśmy się wyrwać z szarej rzeczywistości i zrobić coś, co będziemy miło wspominać latami i co “podładuje” nam baterie na kolejny rok. Kraje, które odwiedziliśmy, dotychczas znaliśmy wyłącznie z filmów czy magazynów podróżniczych. Byliśmy ciekawi tego, jakie są naprawdę, jacy ludzie tam żyją i co ciekawego może nas spotkać w drodze do nich. Chcieliśmy nie tylko zobaczyć znane zabytki czy miasta, ale dać się ponieść i przeżyć przygodę życia. Jeśli zaś chodzi o naukę, to czworo z nas studiuje kierunki medyczne, ale na pokładzie busa mieliśmy też przyszłego informatyka i studentkę stosunków międzynarodowych.

GFW: Całość relacjonowaliście w mediach społecznościowych – skąd pomysł, żeby połączyć podróż z fanpejdżem? Co chcecie przez to osiągnąć?

Michał Wydrzycki: Przede wszystkim chcieliśmy mieć kontakt z ludźmi, którzy są ciekawi tego, jak nam idzie. Chcieliśmy pokazać im parę ciekawych miejsc, trochę o nich opowiedzieć i być może zachęcić do ich odwiedzenia. Dodatkowym plusem jest fakt, że taka relacja to dla nas pewnego rodzaju pamiątka, do której w każdej chwili możemy zajrzeć i przeżyć przygodę raz jeszcze. No i wiadomo… dzięki temu uniknęliśmy masy telefonów od rodziny typu: “Gdzie teraz jesteście?”, “Czy wszystko OK?”. Wystarczyło, że zerknęli sobie na fanpage’a i już byli spokojniejsi. My mieliśmy dzięki temu trochę więcej czasu na zwiedzanie [śmiech].

GFW: Podróż była czystą przyjemnością, czy przyszło wam się również z czymś zmierzyć?

Michał Wydrzycki: Oczywiście podróż była czystą przyjemnością, ale nie zawsze było tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Podczas naszej podróży po Bałkanach bus spisywał się dużo lepiej, niż rok wcześniej, kiedy to musieliśmy po drodze wymienić silnik! Mimo wszystko wspominamy to teraz bardzo miło, bo dzięki tej sytuacji spotkaliśmy naprawdę przyjaznych i pomocnych ludzi, którzy pomogli nam się z tym uporać w krótkim czasie i zaoferowali nam ogromną pomoc. A jeśli chodzi o tegoroczną wyprawę, to mierzyliśmy się w trasie z odpadającym tłumikiem, który stale najbardziej obrywał za stan tutejszych dróg. Poradziliśmy sobie w bardzo prosty i skuteczny sposób – przymocowaliśmy go drutem. Trytytki niestety nie wytrzymywały ciepła [śmiech] Ponadto na greckiej plaży zakopaliśmy się całym kołem i przez 3 godziny próbowaliśmy bezskutecznie wyciągnąć busa. Na szczęście z pomocą przyszli nam okoliczni mieszkańcy. Bez nich pewnie siedzielibyśmy tam do dzisiaj.
Jednakże największym wyzwaniem była dla nas próba kradzieży naszego busa, kiedy spaliśmy tuż obok niego w namiotach. Przed powrotem do domu na piechotę uratował nas alarm i skończyło się, całe szczęście, tylko na wybitej szybie, bez której nie tylko dojechaliśmy do kraju, ale daliśmy radę zwiedzić także Rumunię.

GFW: Napisaliście, że chcecie inspirować innych. Do czego? Do spontanicznych podróży? Do spełniania marzeń?

Michał Wydrzycki: Chcemy pokazać ludziom, że sami mogą zrobić coś takiego, jeśli tylko chcą. Coś trochę innego, niekonwencjonalnego. Sami zostaliśmy kiedyś zainspirowani przez ludzi podobnych do nas, robiących podobne rzeczy, dlatego teraz też chcemy przekazać to dalej. Można powiedzieć, że jesteśmy dowodem, iż można doświadczać przygód, o których do tej pory jedynie się słuchało, czy czytało, marząc, by samemu przeżyć coś równie zwariowanego. Ponadto w ekipie mieliśmy osoby, które nigdy nie myślały o takim sposobie na podróżowanie, po czym dały nam się namówić i złapały bakcyla. Zaraziliśmy ich “wirusem podróżowania”, którego sami kiedyś złapaliśmy. No i nie da się ukryć, że pozytywne podejście do życia zawsze warto pokazywać.

GFW: Jakie są wasze dalsze plany? Przed wami rok akademicki…

Michał Wydrzycki: Rok akademicki niestety nieuchronnie się zbliża, ale tak, jak wspominałem, udało nam się naładować na niego akumulatory. Mimo to wiemy, że będzie to ciężkie 9 miesięcy, w trakcie których będziemy chcieli się wyrwać chociaż na chwilę w jakąś krótką podróż. Możliwe, że jeśli czas pozwoli, wyskoczymy gdzieś na parę dni, ale wiemy jedno. Za rok, w kolejne wakacje, ruszamy w następną dłuższą podróż. Dokąd? Tego jeszcze nie jesteśmy pewni. Mamy parę typów. Być może zachód Europy, być może raz jeszcze spróbujemy dojechać do Włoch. Na pewno będziemy o tym informować za jakiś czas na naszym fanpage’u oraz profilu instagramowym.

Gdzie koła poniosą Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Redakcja goforworld.com

goforworld.com poleca!