Chwytasz dzień? Biuro podróży Goforworld by Kuźniar

Chwytasz dzień?

Carpe Dream. Cudowna nazwa, zabawa słowem, która od razu przywołuję masę pozytywnych emocji. Bo oni są bardziej niż pozytywni. Jest ich dwóch. Stefan i Łukasz. W duecie zawsze raźniej. Ruszyli przed siebie, z gitarami na plecach. Gdzie? Do Australii. Dzisiaj tytułują się najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Mocne, bardzo mocne, zważywszy na to, że spotkać szczęśliwego człowieka jest trudniej niż pchłę szachrajkę na wystawie psów rasowych.

Poznajcie ich bliżej, warto. Kilka dni temu napisali u siebie:

Przedwczoraj minął dokładnie drugi miesiąc od kiedy opuściliśmy Polskę. Ogoliliśmy głowy na łyso i powstało Carpe Dream. Przed wyjazdem opowiadałem moim znajomym co planujemy. Powtarzałem każdemu, że ogólnie to ogarnęliśmy wizy do Australii bo stwierdziliśmy, że fajnie będzie sobie tam spróbować żyć przez jakiś czas.

cd1cd2

Czytam ich słowa, komunikat, bardzo prosty:

JESTEŚMY NAJSZCZĘŚLIWSZYMI LUDŹMI NA ZIEMI

I zastanawiam się, co podróże robią z ludźmi. Jak cudownie łatają dziury, leczą rany, koją nerwy, wyrzucają niepotrzebny bagaż. Z tragarza stajesz się w kowalem własnego losu, co włada chwilą i umie wycisnąć z życia każdą kroplę radości.

cd3cd4

Chłopaki, chłopaki. W sumie to można ich nawet nie lubić. Bo za co? Że są przystojni? Że potrafią się wysłowić? Że robią fajne zdjęcia? Kręcą super filmiki? Że mają czelność podróżować, mieć doczesność w poważaniu i smakować chwilę, łapać ją i trzymać, jak Horacy przykazał?

Nie, nie ma powodu, by im zazdrościć. Niech sobie siedzą na rajskiej wyspie, niech przemierzają kolejne kilometry w drodze do Australii i niech się bawią. A na takie teksty to już w ogóle, ma się ochotę zamknąć laptopa z trzaskiem (lęk o matrycę nie pozwala):

Jakoś tydzień temu siedzieliśmy z Łukaszem z gitarami na dachu jednego z hosteli w centrum Bangkoku popijając zimne piwo i wpadł mi do głowy pomysł. Podzieliłem się nim z Łukaszem. Obgadaliśmy szczegóły. Zabraliśmy się do roboty. Rozesłaliśmy pierwsze oferty i oto teraz spędzamy kolejny dzień na rajskiej wyspie na południu Tajlandii.

Cokolwiek czuje się lub nie w stosunku do tych dwóch odważnych, człowiek jakoś nie ma ochoty odrywać się od ich relacji. Ma za to wielką chęć do nich dołączyć. Pić zimne piwo na dachu, grać na gitarze i chwytać chwilę, ze stoickim spokojem.

cd5cd6

Wsystkie zdjęcia pochodzą z carpedream.pl