„Jeśli w Dominikanie mówią `ladron`, co znaczy po hiszpańsku złodziej, mówią to często na wyrost i mówią tak, że do końca nie wiesz, czy to prawda, czy żart, czy półprawda, bo i taka istnieje, jak istnieje półwytrawne wino.” Złota, życiowa mądrość, zawarta w kolejnym tekście naszego przyjaciela i Autora, Marcina Wesołego. W Dominikanie wskakuję na

Pamiętacie Marcina i Dorotę, naszych bohaterów akcji „Jak rzuciłem pracę i zostałem Obieżyświatem?” Wracają! Właśnie dzisiaj opowiedzą, jak zaczęła się ich fantastyczna podróż dookoła świata. I trzeba przyznać, że… ta opowieść brzmi znajomo. Kto z nas nie miał albo nie ma podobnych marzeń…? Pisanie o sobie to chyba najtrudniejsza sztuka. No bo skąd wiadomo, co

Dzień Wigilii to wyjątkowy moment. Także dla nas. Redakcja rozjechała się po świecie. A wy gdzie ją spędzicie? Jak? Co przyniosą święta, w jakimkolwiek miejscu jesteście? Chcieliśmy złożyć wam życzenia – w swoim imieniu oraz Autorów, którzy byli i są z nami przez cały rok… Pytam Podróżników, jak wygląda Boże Narodzenie tam, gdzie przebywają. Wiesz –

Cisza absolutna, nie słychać nic… nagle z oddali dochodzi do nas lekki szum wodospadu, rozglądasz się dookoła i co widzisz? Ogromne przestrzenie, surowy klimat i naturę w najczystszej postaci. Uszczypnij się, to nie sen, właśnie znalazłeś się na Islandii. Przenieśmy się teraz parę wieków wstecz, do czasów kiedy jako pierwsi przybyli tu Wikingowie. Pewnie ciężko

Naprawdę tak można. Zostawić wszystko i wyruszyć w świat. We dwoje zawsze łatwiej i raźniej. Marcin i Dorota tak właśnie zrobili i nie żałują. Napisali do nas w ramach akcji goforworld.com. Już sam tytuł maila wprawił nas w doskonały nastrój: „Jak rzuciliśmy wszystko i zostaliśmy travelnautami”. To od nazwy bloga, na którym opisują swoje

Istnieją na świecie rzeczy wielkie i piękne. Zakątki, miejsca, cuda natury, owoce rzemiosła wypracowane przez człowieka. Ponad tym wszystkim góruje jednak ludzka więź i chęć poznania – świata, kultury i siebie nawzajem. Właśnie dlatego takie wrażenie robią Czesława i Krzysztof. Ile razem podróżują? 40 lat. Tyle są małżeństwem… kawał czasu. I wciąż im mało.

Jest ponoć taka anegdota. Jakiś młody w fachu dziennikarz chciał się fest przygotować do wywiadu z Hemingwayem. Kombinował, czym go zaskoczyć, czym go kupić? Wreszcie wymyślił - to musi być daiquiri! Podglądał barmanów, poćwiczył, zaczął samodzielnie sławetny koktajl miksować. Nastał dzień wywiadu. Miał się odbyć w domu dziennikarza. Hemingway zaszedł do niego zaproszony. Od

Chile to z pewnością jeden z najbardziej magicznych krajów na świecie. Jego hipnotyczne krajobrazy i dziewicze połacie rozbudzają wyobraźnię wszystkich ambitnych podróżników. Kraj ten rozciąga się na przestrzeni ponad 4000 kilometrów: od suchej, majestatycznej Atacamy, której wielkość i surowe piękno napawa w równym stopniu podziwem, co niepokojem, po niezmierzone obszary krainy zielonej i dzikiej

Adam i Krystian - oto pierwsi bohaterowie akcji goforworld.com. Zostawili swój świat i ruszyli w podróż. Młodzi, przystojni, szaleni. Przed niczym się nie cofną. I nic ich nie trzyma w miejscu. „Nie mogę usiedzieć na tyłku” – pisze Krystian, w przedostatnim dniu w Panamie. Już za chwilę on i towarzysz wyprawy ruszają w dżunglę.

Walencja jest jak hiszpański Kopciuszek. Po macoszemu traktowana przez turystów, licznie odwiedzających rozkapryszoną Barcelonę, zapatrzony w siebie Madryt czy zalotną Andaluzję. Obdarzona naturalnym pięknem, rozkwitła dzięki dobrej wróżce, a właściwie dwóm czarodziejom - Santiago Calatrava i Felixowi Candela. Zacznijmy jednak od początku. Osada pamiętająca czasy przed Chrystusem, dzisiaj oferuje przybyszom wszystko, co najlepszego zgromadziła przez

Podróże wzbogacają, uczą. To wiemy. Potrafią też wywrócić do góry nogami światopogląd. A jak oddziałują na kogoś, kto dopiero poznaje życie? Kogoś, kto ma siedem lat i chłonie wiedzę, jak gąbka? Warto zaryzykować? Warto. Wakacje z dostępem do morza. I historii Nie mieliśmy lecieć do Kambodży. W naszych planach wakacyjnych był tylko Laos. Jednak w ostatniej fazie

Od filmu do tekstu. Taka była moja droga do Villi Epecuén. Mniej bolesna, bo zdjęcia nie mówiły mi tego, co dopowiedział reportaż. To musiał być przepiękny kurort. 600 km od Buenos Aires. W 1985 zalało go pobliskie słone jezioro. Prawdziwy potop z końca świata. Szczęśliwie mieszkańcy, 1500 osób, mieli czas na znalezienie arki. W mieście

Haiti to magnes, irracjonalnie pociągająca, cofnięta w czasie kraina, ponoć G. G. Marquez miał tam jechać, by robić reportaże, ale coś wyszło inaczej, coś go zatrzymało i nie pojechał. A powiadają, że gdyby tam jednak trafił, to całe jego Macondo, jakie skazał później na „Sto lat samotności” wyrosłoby na haitańskim gruncie właśnie, a nie

Nic nas tak nie fascynuje, jak ludzie z pasją. Szczególnie ci, którzy kochają świat i chcą go podziwiać, w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. Właśnie takie osoby chcemy zaprosić do grona Autorów goforworld.com. Czasem tak bywa, że przestrzeń wokół nas zaczyna być mdła. Człowiek ma wrażenie, że się dusi. Albo, że czegoś bardzo mu brakuje.

Taksówkarz zagajony przy terminalu lotniska w Pointe-?-Pitre wyglądał, jak czarnoskóry aktor Louis Gossett Jr., ten który zagrał kiedyś we wszystkich częściach szlagieru lotniczego ?Żelazny orzeł?. Jednak Gwadelupczyk mówił po francusku, nie po angielsku. Zresztą, niewiele mówił. Vingt-cinq, powiedział, dwadzieścia pięć. Tyle ? za przejazd z lotniska do centrum miasta poznaczonego muralami, dość wyludnionego wieczorem,

Kolorowo ubrana Gwatemalka, w otwartych drzwiach swojego domu, zwinnie obraca w dłoniach i lepi okrągłe tradycyjne tortille ? ten widok zawsze będzie kojarzył mi się z Gwatemalą i tą częścią świata. Gwatemala to olbrzymia kultura machismo. W domu rządzi mężczyzna ? macho, on decyduje o wszystkim. Ona gotuje, sprząta, zajmuje się domem, wychowuje dzieci.

Gruzja to dobry kraj do podróżowania: zachwyca urodą, kusi dobrym jedzeniem, nęci mityczną wręcz gościnnością. I co najważniejsze: Polaków tam kochają. Sierpień 2008. Rozpoczyna się olimpiada w Pekinie, a Putin wkracza na teren Osetii Południowej, separatystycznej republiki Gruzińskiej, wdając się w kilkudniowy konflikt zbrojny. Do Tbilisi leci prezydent Lech Kaczyński, by wraz z innymi przywódcami

„Dominika to imię urocze. Jednak w geografii częsta mylona jest z Dominikaną. Tak, jak Haiti mylone jest z Tahiti a Gwinea z Papuą Nową Gwineą. Dominika mówi po angielsku, Dominikana po hiszpańsku, jedna leży na Dużych Antylach, druga na Małych. Dwie różne bajki, różne wiatry historii, lecz ignorancji to nie przeszkadza.” Marcin Wesoły specjalnie

Pociąg Coast Starlight nie ruszył jeszcze ze stacji King Street w Seattle, kiedy w głośnikach zaskrzeczał głos konduktora: „Zgodnie z prawem obowiązującym w stanie Waszyngton palenie papierosów w pociągu jest zabronione. Osoby, które będą palić, zostaną wysłane czarterowym samolotem CIA do jednego z tajnych więzień w Europie Wschodniej”. Jest przygoda… - Ale niespodzianka! Jestem z

Albania sama w sobie jest ciekawostką. Reakcje na to, że ktoś jedzie tam na wakacje są różnorodne: od omdlenia i ataku histerii, po pukanie się w czoło z pełnym politowania wyrazem twarzy. Wakacje w Albanii

Wyprawa na pustynię nieopodal Zagory pokazała mi, w czym tkwi prawdziwy życiowy sens i mądrość. Właściwie to przypomniała mi o tym po raz kolejny. Wędrówka przez Maroko Nasza wędrówka - na początku samochodowa - wiodła przez marokańskie góry Atlas. Surowe i piękne, roztaczały przed nami widoki na cieniste doliny skąpo porośnięte zielenią, niczym wypalonym przez słońce

Rodzinne wakacje z trójką dzieci to prawdziwa jazda bez trzymanki; planując je trzeba wziąć pod uwagę czasem sprzeczne upodobania i chęci wszystkich pięciorga członków rodziny. Wakacje w Rumunii były próbą pogodzenia tych sprzeczności ? tu znaleźliśmy góry, morze, niezwykłą przyrodę, zabytkowe świątynie i średniowieczne zamki, a przede wszystkim ? gościnnych i sympatycznych mieszkańców. Nasz wybór

Szalony kierowca, wypełnionego po brzegi Chicken Busa, pędzi z zawrotną prędkością po górskich drogach. Z głośników leci wesoła latynoska muzyka, na zakrętach rozbawieni ludzie przechylają się na siebie. Na kolejnych przystankach (duże słowo, przystanek to rzecz umowna w Gwatemali) wskakuje jakiś lokalny sprzedawca krzycząc: „Bananas, patatas, cocos..”. I tak przez kilka godzin. Nie przestaję

Z głośnika płynie muzyka, która przyprawia o gibanie głowy i ruch bioder. Cuuuba, Quiero bailar la salsa – zawodzi wokalista, a mnie przed oczyma staje obraz zakurzonej ulicy, postrzępionych, nieco przyblakłych budynków i barwnych ludzi. Biednych ludzi, co w sumie rzadko jadają trzy posiłki dziennie, a najczęściej sycą się prostym ryżem i fasolą. Łatwo

Z Japonią trzeba uważać. Uzależnia. Mimo swojego skrajnego poukładania, pozornej niedostępności Japończyków każe do siebie wracać. Na targ rybny w środku nocy, na sushi z piwem od bladego świtu, na wątróbkę z ulicznego grilla. Po kilku dniach w Tokio zaczynasz dostrzegać przestrzeń wysp. Zakamarki świata, który nie dał się unowocześnić. Kyoto, Hokkaido, Ajnowie opisywani

Nie każdy wie, co oznacza. Nazwa może przywodzić skojarzenia negatywne, ale dla większości Amerykanów to wielkie święto, amok, szał, zupełna utrata kontroli. `Black Friday`. Słynny piątek, tuż po Dniu Dziękczynienia, w którym sklepy oferują niesamowite zniżki, a ludzie zamieniają się… Cóż… Pewna organizacja w USA ma marzenie, aby ten dzień wyglądał inaczej. Jakie ma