Wyspy do odkrycia

Wulkaniczny archipelag, składający się z osiemnastu górzystych wysp, zaczyna przyciągać coraz więcej turystów.

Wyspy Owcze znajdują się w pół drogi pomiędzy Szkocją a Islandią – albo Islandią a Norwegią. W szóstym wieku osiedlili się tu irlandzcy mnisi, a trzy stulecia później archipelagiem zawładnęli normańscy żeglarze. Pod koniec średniowiecza Wyspy Owcze stały się terytorium duńskim i są nim do dzisiaj. Cieszą się jednak rosnącą autonomią, a ich mieszkańcy, Farerowie, mają własny język i narodową tożsamość.

Strome wzniesienia i urwiska, wąwozy i doliny, skaliste wybrzeża – słowem, środowisko nie ułatwia życia Farerom. Z drugiej strony, to właśnie te niezwykłe krajobrazy stają się dziś magnesem na turystów, coraz chętniej przylatujących na wulkaniczny archipelag. Gości jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej, o czym świadczą najnowsze statystyki.

Opublikowały je władze portu lotniczego Vagar – jedynego lotniska Wysp Owczych, wybudowanego podczas drugiej wojny światowej przez stacjonujących tu Brytyjczyków. W ciągu pięciu pierwszych miesięcy tego roku wylądowało na archipelagu 112 tysięcy ludzi, czyli prawie dziesięć procent więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego.

– W maju przylatywało do nas zwykle dwadzieścia tysięcy ludzi, maksymalnie dwadzieścia pięć – mówi Jakup Sverri Kass, dyrektor lotniska. – A teraz padł rekord: trzydzieści trzy tysiące!

Też byście chcieli zajrzeć na Wyspy Owcze? Mamy dobrą wiadomość: coraz łatwiej się tam dostać. Pojawiają się nowe połączenia lotnicze, przede wszystkim ze Szkocji oraz z Danii, do której mamy niedaleko. A że przewoźnicy konkurują, to i ceny biletów spadają.

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.