Porządki na Khao San

Jedna z najsłynniejszych backpackerskich miejscówek w Azji zaczyna zmieniać oblicze. Wielu uzna z pewnością, że nie jest to dobra zmiana.

Na ulicy Khao San w Bangkoku handlowano kiedyś ryżem. Przeszło dwie dekady temu stała się ona jednak turystycznym centrum, przyciągającym tych zagranicznych gości, którzy chcieli cieszyć się Tajlandią bez wydawania fortuny. Otwierano tu więc tanie hoteliki, sklepy, salony masażu, kawiarnie, bary… Za dnia i w nocy ulicę wypełniać zaczęły też stragany z pamiątkami, ubraniami, książkami w różnych językach i oczywiście z ulicznym jedzeniem, niedrogim i wyśmienitym.

Teraz władze Bangkoku chcą uporządkować chaos Khao San. Pierwszy krok właśnie uczyniono: żadnych straganów przed godziną osiemnastą. Uczciwie trzeba przyznać, że nie jest to wielki problem – ulica i tak ożywała zawsze dopiero popołudniu. Za pierwszym krokiem mają iść jednak następne i mówi się o ograniczeniu liczby biznesów różnego rodzaju. A takie ingerencje sprawić już mogą, że Khao San straci charakter, który urzekł tylu podróżników.

Co nie oznacza, że turyści przestaną się tu pojawiać. Oprócz charakteru, różnorodności i niskich cen Khao San pochwalić się może także doskonałą lokalizacją. Ulica znajduje się nieco na północ od centrum Bangkoku, krótki spacer (albo jeszcze krótsza jazda autorikszą, czyli tuk-tukiem) dzieli ją od najsłynniejszych atrakcji stolicy: Wielkiego Pałacu Królewskiego i Świątyni Szmaragdowego Buddy, najważniejszego obiektu sakralnego Tajlandii.

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.