Pola zamiast hoteli

Rajska wyspa, którą hotelarze i turyści zmienili w śmietnik, przechodzi radykalne zmiany.

W kwietniu filipińskie Boracay zostało zamknięte na polecenie prezydenta Rodrigo Duterte, który na własne oczy zobaczył, do jakiego stanu doprowadzono tę niewielką wyspę. Cóż, dwa miliony turystów rocznie na powierzchni dziesięciu kilometrów kwadratowych musiały zrobić swoje. Szczególnie, że hotelarze prowadzili swoje kwitnące biznesy bez żadnej troski o środowisko. Doszło do tego, że dwieście firm z Boracay nielegalnie odprowadzało ścieki wprost do morza! O wszechobecnych górach śmieci nie wspominając…

Dlatego na wyspie trwa obecnie półroczne sprzątanie, połączone z budową nowoczesnej kanalizacji. To jednak dopiero początek wielkiej przemiany Boracay. Już teraz wiadomo, że będzie tam działać o wiele mniej hoteli niż dotychczas – wyburzone mają zostać setki budynków! A co pojawi się w ich miejscu? Wygląda na to, że… pola uprawne. Jak zapowiada Duterte, nawet połowa wyspy objęta może zostać rządowym programem rolniczym. Łatwo zgadnąć, że przedstawiciele lokalnej branży turystycznej nie są zachwyceni.

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.