Palmy Los Angeles

Jeden z symboli kalifornijskiej metropolii ma zostać zastąpiony czymś bardziej praktycznym.

Palmy, które tak bardzo kojarzą się z Los Angeles, nie występują w Kalifornii naturalnie. Sprowadzono je z różnych części świata w dziewiętnastym stuleciu, by przyciągającemu coraz więcej osadników miastu nadać wyjątkowy urok. Kolejna wielka akcja sadzenia palm miała miejsce w latach trzydziestych ubiegłego wieku, kiedy to pojawiało się ich w Los Angeles nawet dwadzieścia tysięcy rocznie!

Do dziś rosną w całym mieście – od peryferiów po centrum. Ale to wkrótce zacznie się zmieniać, bo tutejsze palmy… umierają. Winne są szkodniki i grzyby, które rozpleniły się po całym mieście. Oczywiście zniszczone palmy można zastępować nowymi, jednak władze Los Angeles nie chcą tego zrobić. Dlaczego? Po pierwsze, ze względu na wysokie ceny. Po drugie zaś – palmy, którym tak naprawdę bliżej do trawy niż do drzew, nie pomagają w walce z zanieczyszczonym powietrzem, nie dają też zbyt wiele cienia, tak cenionego w słonecznej okolicy. Dlatego w najbliższych latach palmy zastępowane mają być właśnie rodzimymi drzewami.

Na szczęście to nie tak, że za kilka dekad zniknie z Los Angeles ostatnia palma. Miasto wciąż będzie je sadzić w wybranych miejscach, na przykład w Hollywood. No i na pewno dalej rosnąć też będą

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.