Najważniejszy Dzień w Życiu

Piotr Sobik to artysta, fotograf, który mówi o sobie: „Jestem typem samotnika. Jestem dumny przede wszystkim z tego, że fotografuję, bo to wiąże się z decyzją o realizowaniu marzeń”. Te marzenia doprowadziły go do podjęcia się realizacji naprawdę ciekawego projektu. Pary młode z całego świata będą stawały przed jego obiektywem!

GFW: Jesteś fotografem, a więc człowiekiem, który patrzy na świat przez obiektyw i zauważa to, co dla innych ukryte. Jesteś obserwatorem ludzi? Kultur?

Od zawsze byłem obserwatorem ludzi. Jestem typem samotnika. Potrafię tygodniami chodzić po Londynie obserwując ludzi. Nie wiem z czego to wynika ale czuję, że to moje naturalne środowisko, mam już swoje „miejscówki” gdzie ludzie częstują mnie kawą lub poświęcają mi czas na krótka rozmowę. Zauważyłem, że oni też są ciekawi mnie. Fotografia pomaga mi pielęgnować te moja ciekawość i jednocześnie siebie. Pozwala na pogłębianie zainteresowań w kierunku filozofii, psychologii czy historii. Tak jestem obserwatorem ludzi. Czy kultur? Do tego potrzeba wiedzy, pewnie dojrzałości, więc myślę, że jestem na dobrej drodze aby zostać również obserwatorem kultur.

GFW: Z jakiego zakątka świata przywiozłeś najciekawsze zdjęcia? Takie, z których byłeś dumny?

Ja jestem dumny przede wszystkim z tego, że fotografuję, bo to wiąże się z decyzją o realizowaniu marzeń. A koszt realizacji marzeń to podjęcie ryzyka i utraty „bezpiecznego” i często w jakimś stopniu wygodnego życia.

Zdjęcie, które lubię to dynamiczne nogi kobiety i spojrzenie pieska. Kosztowało mnie ok miesiąca pieszych wędrówek po Londynie, ale teraz mogę powiedzieć, że go sobie wychodziłem i ma dla mnie wielką wartość. Mediolan jest spokojny bardziej artystyczny i tam wykonałem wiele cudownych portretów ludzi na ulicy oraz modelek. Z kolei Azja – ilość bodźców, które trafiały do mnie, połączone z eksplozją kubków smakowych podczas próbowania tamtejszych potraw spowodowały, że bardziej ceniłem sobie przeżycie danego momentu niż wykonanie fotografii. Myślę, że najlepsze zdjęcia z Azji jeszcze przede mną.

GFW: Jesteś autorem naprawdę ciekawego projektu. Tematyka ślubna, ale w nieco innym wydaniu…

Wesele to potężna dawka informacji o ludziach, którą dostajemy zaledwie jednego dnia. Miejsce ślubu, potrawy, tańce, stroje, rytuały – to informacje o kulturze, środowisku a także o kondycji finansowej i religii uczestników. Weselnicy bardzo szybko obdarzają mnie zaufaniem, czują się swobodnie przy moim stylu bycia i fotografowania, często się otwierają.

Do dziś pamiętam ten „ostatni papieros” i rozmowę z ojcem panny młodej tuż przed wyjściem do kościoła. Takich sytuacji było mnóstwo. Przez te relacje i rozmowy szybko dowiaduję się czegoś więcej o „młodej parze”. Mogę zobaczyć znacznie więcej niż tylko balony, strzelające szampany czy ładne sukienki.

Chciałbym wykorzystać ten temat aby pokazać świat i ludzi trochę inaczej, niż kreują go media. Bardziej poprzez sytuacje, w której czują się swobodnie i pozytywnie, naturalnie gdy pozostają naturalni. Nazwałem ten projekt “Najważniejszy Dzień w Życiu” i dla mnie ta nazwa nie dotyczy tylko tematu ślubu.

GFW: Skąd będziesz wiedział o ślubach? W jakich państwach się pojawisz? Ciekawi mnie, czy para młoda będzie wiedziała, kim jesteś i czemu robisz zdjęcia?

Poprzez moje dotychczasowe podróże poznałem ludzi z różnych zakątków świata z którymi do teraz mam kontakty. Wszyscy są zachwyceni projektem i każdy chce pomóc. W czerwcu fotografuje ślub w Brazylii dzięki dziewczynie, którą poznałem w Londynie. To projekt pokazujący, że ludzie są cudowni i ciekawi siebie nawzajem.

Tak, wszyscy będą wiedzieli kim jestem i dlaczego fotografuje oraz to, że tworzą jeden materiał, który pokaże aż tyle i dotrze do wielu ludzi z drugiego końca świata. Zaczynam od Ameryki Południowej, później kraje Bałkańskie oraz Indie, Nepal, Bangladesz. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to spróbuję dotrzeć do Ghany czy Konga oraz koniecznie na Bliski Wschód.

GFW: Projekt będzie miał jakiś finał? Wystawę? Publikację? A może wirtualną galerię w mediach społecznościowych?

Album, książka czy wystawy są dla mnie tak samo ważne jak sam projekt. Zabiegam o rzetelnych patronów medialnych. Obecnie promuję projekt w Londynie, później będzie to Mediolan, rozmawiam także z dziennikarzem z Pakistanu. W każdym z tych miejsc będę starał się również o wystawę czy publikację.

Pamiętajmy, że projekt ma misję, cel. Powstaje reportaż o kulturze, o ludziach oraz o religii z różnych zakątków świata. Będzie to też materiał o mnie – człowieku który pokonuje swoje własne trudności, wynikające z choroby reumatycznej. Dla mnie lekarstwem jest stawianie sobie nowych, ambitnych celów. Chciałbym zarażać nadzieją i budowaniem świata, który pomoże innym chorującym przejść przez życie z tą chorobą.

Wspieram również wspaniały projekt „Reumatyzm ma młodą twarz” w którym chcemy informować społeczeństwo, że choroby reumatyczne często dotykają ludzi młodych, także dzieci. Bywa, iż są w ich życiu katastrofą, zmuszają do zmiany wszystkiego. Jednocześnie, chorzy spotykają się z dużym niezrozumieniem otoczenia, również najbliższych, wynikającym z braku świadomości. Często też, chorzy nie „chwalą” się chorobą, która jest trudna, wstydliwa, niezrozumiała dla nich samych, a co dopiero dla innych.

GFW: Uff, jest co robić, czekamy na efekty i trzymamy kciuki!

Piotr Sobik

Piotr Sobik. Absolwent ekonomi na Politechnice Koszalińskiej. Fotografuje od 10 lat. Laureat Leica street photo 2017. Autor wystawy "Fashion photography" 2009r. Strona: sobikphoto.com, instagram: @piotr_sobik,, wsparcie: patronite.pl/ndwz