Hong Kong dreaming

Od 2011 roku mieszka w Hongkongu. Wejście w zupełnie nowy świat i odmienną kulturę, wydaje się w jej wykonaniu lekkie, łatwe i przyjemne. Uśmiechnięta i głodna nowych doznań mieszka w wielkim mieście i na co dzień przekazuje swój obraz świata. Jaka jest jej recepta na życie daleko, w nowej rzeczywistości? O to właśnie zapytałam Kasię Urbaniak, prelegentkę interaktywnego festiwalu Jarosława Kuźniara `Poza Szlakiem`.

GFW: Piszesz u siebie o tym, że podjęłaś decyzje i ruszyłaś w podróż… Skąd miałaś siłę? Pieniądze? Pomysł?

Kasia Urbaniak: Podróż zaplanowałam sobie z dużym wyprzedzeniem. Od kiedy zaczęłam uczyć się języka chińskiego w Warszawie wiedziałam, że jeśli chcę naukę tego języka brać na poważnie to muszę wyjechać do Azji. Wiedziałam też doskonale, że chcę zrobić drugie studia i właśnie stąd powstał pomysł na wyjazd do Hongkongu. Hongkong wydawał się najbardziej rozsądnym wyborem, biorąc pod uwagę, wysoką jakość edukacji wyższej tutaj oraz możliwość obcowania z językiem i kulturą chińską. Dodatkowo, miejsce to jest wyjątkowo przyjazne obcokrajowcom i nie przysparza wielu problemów administracyjnych związanych z przeprowadzką.

hk1Fot.: Hong Kong Dreaming

Wyjazd wydawał mi się czymś zupełnie naturalnym. Nie myślałam, że robię coś wyjątkowego. Początkowo planowałam, że studia tutaj podniosą moje kwalifikacje i kiedy wrócę do Polski, nie będę miała większego problemu ze znalezieniem pracy. Później jednak okazało się, że na miejscu znalazłam fajną pracę, która przekonała mnie do zastania tutaj na dłużej.

Muszę przyznać, że do wyjazdu mocno przyczynili się moi rodzice, którzy od początku wspierali moje aspiracje dotyczące studiowania oraz nauki języków. Od razu powiem, że trochę ryzykowałam, ponieważ studia i życie tutaj jest dość kosztowne, ale ja w głowie miałam myśl, że muszę dostać stypendium za dobre wyniki i to mnie bardzo motywowało podczas studiów. Ostatecznie nie tylko dostałam to stypendium, o które się starałam, ale również honorarium od dyrektora mojego programu. W sumie, koszt samych studiów okazał się mniejszy niż gdybym wybrała podobny program podyplomowy w Polsce.

GFW: Szybko zaaklimatyzowałaś się w Hongkongu? Co było najtrudniejsze?

Kasia UZaklimatyzowanie się nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Uczyłam się wcześniej chińskiego, więc minimalnie rozumiałam chińską kulturę. Dodatkowo Hongkong to miejsce, gdzie, jak to mówią „Wschód spotyka się z Zachodem”, czyli cechujące się wielokulturowością. Ze względu na kolonialną historię, jest tutaj sporo obcokrajowców. W związku z tym zwyczaje Europejczyków są również częścią tej kultury.

Pomimo tego, że na samym początku byłam ogromnie zachwycona autentycznym chińskim jedzeniem i chętnie próbowałam każdego napotkanego smaku. Z czasem, zatęskniłam za daniami bez ryżu i choć takie również są w Hongkongu łatwo dostępne to jednak ceny zachodniego jedzenia są dużo wyższe i wydatki na jedzenie stały się dla mnie nieco bardziej kłopotliwe.

GFW: Co oznacza dla ciebie poznawanie innej kultury?

Kasia Urbaniak: Przede wszystkim wydaje mi się, że nauka języka niezwykle pomaga w odkrywaniu nowej kultury. Język to schematy myślowe, to swojego rodzaju „zaprogramowanie” umysłu. Tym samym, ucząc się języka, poznawałam również aspekty kulturowe.

hk2Fot.: Hong Kong Dreaming

Wiele osób wybierając się na wycieczki do innych krajów twierdzi, że poznało nową kulturę, odwiedzając tylko wybrane przez agencje turystyczną miejsca. Dla mnie globalna kultura turystyczna stała się niezwykle zestandaryzowana. Zestandaryzowały się pewne procesy odwiedzania nowych miejsc, procesy interakcji na poziomie: reprezentant agencji turystycznej – turysta, niezależnie od kraju pochodzenia. To nie jest do końca poznawanie nowej kultury, a raczej jej konsumpcja.

hk3Fot.: Hong Kong Dreaming

Dlatego też myślę, że w odkrywaniu nowej kultury ważna jest interakcja z lokalnymi mieszkańcami, poznanie ich codziennego życia, miejsc, do których uczęszczają, marzeń, problemów… i nagle zaczyna się przed nami otwierać całkiem nowy świat.