Bez wizy i szariatu

Arabia Saudyjska chce rozluźnić surowe prawo religijne, by przyciągnąć turystów na swoje plaże.

Choć to kraj gorący i nadmorski, branża turystyczna Arabii Saudyjskiej nie jest zanadto rozwinięta. Pierwszą tego przyczynę stanowią wahabickie ograniczenia obyczajowe, egzekwowane przez policję i szczególnie dotkliwe dla kobiet, które nie mogą nawet wykąpać się w morzu. Przyczyna druga to restrykcyjna polityka wizowa.

Teraz jednak, by zachęcić do przyjazdu wczasowiczów z Zachodu, władze muzułmańskiego państwa chcą dokonać liberalizacji prawa. Liberalizacja ta nie obejmie całej Arabii Saudyjskiej, ale pięćdziesiąt wysp na Morzu Czerwonym, które staną się obszarem na wpół autonomicznym. Turyści będą mogli przybywać tam bez wizy, a do tego – plażować bez względu na płeć, ubierać się jak w Europie, a nawet pić alkohol. Bez wizy również będzie możliwa wycieczka do starożytnych grobowców w Mada’in Salih, wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Za inicjatora Red Sea Project (tak to się roboczo nazywa) uchodzi sam książę Muhammad. Następca saudyjskiego tronu chciałby, by wszystko udało się przygotować do roku 2022. Cóż, to Arabia Saudyjska, pieniędzy na budowę hoteli na pewno nie zabraknie.

Daniel Nogal

Copywriter, redaktor, autor powieści.